sobota, 27 lutego 2016

Uciekając przed nożycami cenzora. Shahriar Mandanipour - "Irańska historia miłosna"


Najlepszym sposobem na przekazanie czytelnikom zakazanych myśli bohaterów jest technika strumienia świadomości, ale wybrałem tę metodę narracji wcale nie dlatego, że pasuje do formy mojej opowieści. Chcę używać zdań pozornie poplątanych, pozbawionych czasowników albo w różnych czasach gramatycznych, zdań wyłaniających się z biegnącej zygzakiem pamięci, i chcę je zapisać tak, żeby obrazy, które przywołują, pomieściły się zgrabnie jeden w drugim, jak rosyjskie laleczki matrioszki. A to dlatego, że mam nadzieję tą metodą po cichutku obejść mur przebiegłości pana Pietrowicza, by wkroczyć na szeroką równinę wyobraźni i inteligencji swoich czytelników.*

w tle: irański Meczet Szacha, zwany również Meczetem Imama


„Irańską historię miłosną” kupiłam dzięki okładce. Czasem to właśnie twarz, a nie obiecujące wnętrze jest tym, co może mnie omamić – oczywiście jeżeli chodzi o książki. Czy mnie rozczarowała? Bynajmniej! Jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ciekawym eksperymentem i interesującą wycieczką do kraju, o którym lepiej jest czytać, niż w nim żyć.

Iran - kraj absurdów, nakazów, zakazów i bezwzględnego priorytetu religii. Kraj, gdzie kobiety stale muszą nosić chusty, a mężczyźni nie mogą się golić (upodabniają się tym do kobiet), ani nosić krawatów (bo niebezpiecznie wskazują kierunek na męskie genitalia). „Taniec” to słowo tabu. Nie ma prawa istnieć w irańskim słowniku, gdyż jest wulgarne, obsceniczne i kojarzy się arabskim tańcem brzucha. Jak zatem w irańskiej wersji nazwać film z Kevinem Costnerem „Tańczący z wilkami”, skoro nie znajdzie się w nim ani jednej niewiasty wykonującej zakazany taniec? Hmmm… Może coś wymyśli irański cenzor – ekspert od spraw zagrożenia moralności publicznej? Tyle tylko, że ów człowiek jest ślepy, a sceny opowiadają mu jeszcze inni cenzorzy… Jakież to dziwne i skomplikowane. A co z książkami? Tutaj włada ktoś, kto dzierży nożyczki. Pan Pietrowicz jest bezwzględny, wykreśla sporo i bardzo na zapas. Trzeba dbać o to, aby Irańczycy nie zostali skalani zachodnią zgnilizną. Tym bardziej kobiety – one są na to szczególnie podatne. Zresztą w ogóle podatne są na wiele grzechów. Właśnie dlatego nie można randkować, a gdy jednak randka się niechybnie zdarzy – delikwentka natychmiast kierowana jest na profilaktyczne badanie, czy zachowała swoje dziewictwo. Lepiej trzymać krótko, tak krótko – jak trwa dzieciństwo. Bo 9-letnia Iranka jest już oficjalnie kobietą i obowiązkowo musi ukrywać się za czarną chustą. Ale nie tylko ją szczelnie okrywa czerń - również wszelkie modelki w gazetach i katalogach mody (również ślubnej), sprowadzanych z zagranicy. Dużo i szeroko traktowane są pociągnięciami czarnego markera; ukryjmy wulgarnie obnażone ramiona i nogi! – niech dopełnią się wymogi stawiane przez Islam. 

Właśnie w takim świecie kwitnie miłość Dary i Sary. To nie jest związek w stylu zachodnim. To raczej relacja pełna tajemnic, niedopowiedzeń, metafor i szyfrów. Jak na ten przykład tajemne listy ukryte w treści bibliotecznych książek. Cóż za pomysłowość i lisie obejście religijnych zasad! Ale ta powieść, to nie tylko wątek miłosny. To raczej ciekawy dodatek do tego, czym raczy Shahriar Mandanipour. To coś więcej – opowieść o wielu odmianach miłości: trudnej, tajnej, zakazanej, zaszyfrowanej, pożądanej miłości, ale też o jej braku. O miłości do kina, o pragnieniu wolności i poszukiwaniu jej pośród wielu zakazów. A także o cenzurze. 

Autor bawi się nie tylko z czytelnikiem, ale i Panem Pietrowiczem – irańskim cenzorem, którego nożycom wciąż stara się umknąć. Czytelnik jest świadkiem i towarzyszem tych zmagań, obserwuje, jak pisarz lawiruje tekstem, o którym nie może dowiedzieć się smutny pan z biura do spraw cenzury. Prowadzi polemikę z cenzorem i bohaterami, a przy tym tych drugich traktuje jak marionetki – poruszani za sznurki muszą odegrać rolę w teatrze zakazanych scen.

A co wynika z tego ostatecznie? Ciekawy, pozornie surowy tekst dopiero powstającej i na bieżąco cyzelowanej powieści. Czytając „Irańską historię miłosną” wielokrotnie  miałam wrażenie, że oto siedzę z pisarzem przy wspólnym stole i jestem obserwatorem nie tylko dopiero rodzącej się powieści, ale i świadkiem umykania przed bezwzględnym cenzorem dbającym o irańską moralność. Okazuje się, że nawet  w świecie zakazów można znaleźć swoją wolność.

5/6
______________________
* Shahriar Mandanipour - "Irańska historia miłosna" (przekł, na podst. tłumaczenia z angielskiego - Maciej Świerkocki), wyd. WAB 2010



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...