poniedziałek, 3 grudnia 2018

Jackoteka: Przemysław Wechterowicz (tekst), Marcin Minor (ilustracje) - Gwiazdka z nieba


Czas na kolejną ilustratorską perełkę dla dzieci, którą warto pochwalić. Nie mogę oderwać oczu od tych ślicznych rysunków, więc zrobiłam zdjęcia połowie książki ;) Są baśniowe, emanujące tajemnicą, troszkę nocną grozą, doskonale odzwierciedlają świat wieczornej opowieści o zagubionej gwiazdce, która chce znowu świecić na niebie.

Historia nie jest ani długa, ani skomplikowana (dla maluchów akurat) i przyznaję - dla mnie niekoniecznie atrakcyjna, ale Jacek bardzo ją lubi i często życzy sobie na wieczorne czytanie książkę o orzesznicy. 

W zasadzie nawet nie bardzo wiem, co innego napisać, więc zamilknę - niech zdjęcia same przemówią o pięknie "Gwiazdki z nieba".

Przemysław Wechterowicz (tekst), Marcin Minor (ilustracje), Gwiazdka z nieba, wyd. Tadam 2017













niedziela, 2 grudnia 2018

Twarz Książki, czyli rzecz o okładkach. Część VIII - z lornetką na ptaki


Bardzo lubię mój cykl Twarz Książki; wprawdzie jest on bardzo czaso- i pracochłonny, ale jednocześnie daje dużo radości w tworzeniu. Okazuje się bowiem, że opracowując dany temat można wyłuskać ciekawe prawidłowości i podobieństwa 😉


Jean Baptiste Charpentier Starszy - Chłopiec karmiący pisklęta (1764)
Muzeum Narodowe w Warszawie


Ponieważ lubię również, kiedy inspiruje mnie malarstwo, a dodatkowo ostatnio znów bardziej wsiąkłam w ptasi temat – pobawimy się dzisiaj w ornitologów. 

A zatem, wracając do owych prawidłowości i podobieństw - cóż takiego zaobserwowałam tym razem? Na przykład to, że:


Ptaki są wdzięcznym tematem pod względem wizerunkowym 😉











Czasem również atrakcyjne są ich atrybuty:








Ptaki często występują w tytułach książek:







Serie tematyczne lub wydawnicze lubią być opatrywane na okładkach wspólnym elementem:










Na stocku niektóre zdjęcia mają większe branie 😉





poniedziałek, 26 listopada 2018

Jackoteka: Amina Hachimi-Alaoui (tekst), Maya Fidawi (tekst) - Alya i trzy koty


Jest tyle pięknych książek dla dzieci, że za każdym razem, kiedy robię zamówienie w księgarni to mam mętlik w głowie i nie wiem, na które ostatecznie się zdecydować. Trochę podobny problem mam z ich opisaniem tutaj, bo domowa półka oferuje już tyle ślicznotek, że nie wiadomo, o której pisać w Jackotece jako kolejnej. Tym razem postawiłam na troszkę egzotyki, bo jest to przekład bajki arabskiej, a ściślej marokańskiej. Dodam też, że jej autem są nie tylko śliczne ilustracje, ale i historia.

Małżeństwo Mariam i Sami mieszkają z trzema kotami. Każe ze zwierząt ma nie tylko inny wygląd, ale przede wszystkim temperament. Wszystkie trzy natomiast są bardzo związane z właścicielami, a szczególnie z Mariam, na której kolanach lubią często przesiadywać. Jednak z biegiem czasu miejsca na tychże robi się jakby mniej, bo brzuch Mariam jakoś tak się nagle zaokrąglił. Aż któregoś dnia małżonkowie w pośpiechu wychodzą z domu, by po kilku dniach pojawić się z zawiniątkiem, z którego dobiega jakiś głos. Coś jakby miauczenie, ale to nie do końca koci głos. Koty są poddenerowane i zdezorientowane. Okazuje się, że w domu pojawiła się Alya, noworodek. Początkowo traktują ją jako konkurencję, jednak właściciele kotów dają im do zrozumienia, że nowy członek rodziny nie jest dla nich żadnym zagrożeniem.

Chociaż bajka jest dla dzieci, to i dorośli mogą z niej co nieco wyciągnąć. Bo z taką sytuacją spotkać się można w obliczu pojawienia się nowego członka rodziny, kiedy w domu wcześniej królowały tylko zwierzęta lub dotychczas potomek-jedynak.
Nam osobiście nie trzeba było długo myśleć o odwzorowaniu tej historii na sytuację realną, bo nasze dwa koty po pojawieniu się Jacka też musiały się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Historia obrazuje sytuację pojawienie się nowej osoby w domu od innej strony, aniżeli radosnej. Daje to pewien impuls do rozmów o emocjach i obawach innych członków rodziny. Książka punktuje zatem nie tylko ilustracją, ale i treścią. My ją lubimy :)


Amina Hachimi-Alaoui (tekst), Maya Fidawi (tekst), Alya i trzy koty (przekł. Jolanta Kozłowska), wyd. Muchomor 2017













sobota, 24 listopada 2018

O ptakach dla małych i dużych, czyli drugi przegląd książek na... zimowe obserwacje i nie tylko ;)


Z pór roku najbardziej lubię wiosnę. To nie tylko oddech po zimnej i burej zimie, ale też czas, kiedy na dworze jest gwarno od ptasich treli. Zimę lubię, ale oglądać zza okna, gdyż jestem zmarzluchem. Mimo to trochę się na nią cieszę, bo znowu w weekendy będę mogła czynić obserwacje ptasiego karminka w ogródku. A towarzystwo przylatuje do niego różnorodne i różnokolorowe. Ot, chociażby taka sójka, dla której będę znowu serwować orzechy. No więc czekam, a w międzyczasie z małym fanem sikorek i wilg przeglądam i/lub czytam ptasiarskie książki.

To drugi blogowy przegląd książek. Pierwszy opublikowałam w styczniu z okazji Zimowego Ptakoliczenia, zachęcam więc do kliknięcia również na pomarańczowy link ;)


Joanna Liszewska (tekst), Anna Nowakowska (ilustracje), A to kto? Sroka, MULTICO Oficyna Wydawnicza 2006 



Skrzat Henio przeprowadza wywiad ze sroką. Ona opowiada mu o tym, gdzie lubi wić gniazdo, jak ono wygląda, ile i jakiego koloru znosi jaja, czym żywią się pisklęta, czy sroki odlatują na zimę na południe i czy faktycznie plotki o tym, że sroki są złodziejkami są prawdziwe.


Świetna, edukacyjna książka dla dzieci w wieku 2-6 (moim zdaniem). Kupiłam ją w taniej książce za  śmieszne 6 zł. Może ilustracje nie są zbyt idealne, ale za to tekst bardzo dobrze zaznajamia z życiem jakie wiedzie sroka. Co ważne - nie odbiega od tego, co wyczytałam w atlasie Jana Sokołowskiego (o którym niżej).
Do książki dołączona jest płyta z czytanym tekstem. Ale to najsłabsze ogniwo – nagranie trwa zaledwie 4 minuty, tekst czytany jest zbyt szybko i zbyt piskliwie, a w tle brakuje odgłosów sroki. Płytę spokojnie można sobie darować, za to za książką rozejrzeć się warto.

W serii ukazały się jeszcze książeczki o motylu, biedronce i wiewiórce.



Anna Edyk (tekst), Piotr Brydak (ilustracje), Ptakowisko, wyd. SBM 2018



60 wierszyków o ptakach występujących w Polsce i tych egzotycznych również; kolejność alfabetyczna względem nazw ptaków. Nie są to trywialne wierszyki, ale faktycznie niosą edukacyjną treść.



Na przestrzeni zaledwie kilku linijek rymów można świetnie rozeznać się z charakterystyką ptaków. Plusem są również całkiem przyjemne dla oka, estetyczne ilustracje. Dobre do czytania na dobranoc (przynajmniej u nas 😉).



Agnieszka Frączek (tekst), Joanna Rusinek (ilustracje), Psotny Franek, wyd. Egmont 2012 (seria „czytam sobie”, poziom 1)



Krukowaty Franek latał nad miastem i wprowadzał zamieszanie. A wszystko dlatego, że na tle białego śniegu, jego żółte portki, sweter w barwne paski i beret w kwiatki przywodziły na myśl papugę. Ale skąd papuga w mieście i to jeszcze zimą? Przecież papuga lubi upał! Zastanawia się nad tym ornitolog-hobbysta pan Leon. Dopiero potem Franek zdradza, że to tylko taki ptasi szafiarski kawał.


Seria „Czytam sobie” przeznaczona jest dla dzieci (w wieku 5-7 lat), które właśnie uczą się czytać. W samodzielnym składaniu liter pomagają: nieskomplikowana treść, krótki, napisany dużym rozmiarem czcionki tekst, słowa do czytania głoskami. A do plusów warto zaliczyć jeszcze mały, poręczny format i ładne ilustracje. Seria książeczek pomyślana jest jako trzypoziomowy program, zatem wybrane tytuły występują na poziomach: 1 (składam słowa), 2 (składam zdania), 3 (połykam strony). Oczywiście ilość tekstu i jego trudność rośnie wraz z poziomem.

W naszym przypadku, póki Jacek sam nie zacznie czytać, książeczki z tej serii (mamy ich kilka) wykorzystujemy jako lekturę w tramwaju i autobusie. Bezproblemowo mieszczą się do wózkowej torby ;)



Leigh Calvez, Rzecz o sowach. Ptaki z pogranicza światów – symbol mądrości i tajemnicy mocy (The Hidden Lives of Owls, przekł. Michał Radziszewski), wyd. MUZA 2018



Cieszę się, że na rynku wydawniczym pojawiają się kolejne książki o ptakach do poczytania, a nie tylko w formie atlasowej do oglądania i zasięgnięcia wiedzy w ujęciu encyklopedycznym. Z dotychczas przeczytanych ptasiarskich książek w osobistym rankingu absolutnie ulubioną jest dla mnie 12 srok za ogon Stanisława Łubieńskiego. Raz, że ciekawie napisana w oparciu o własne doświadczenia i obserwacje, a dwa, że łączy wiele tematów pobocznych (ot, chociażby malarstwo).

Książka o sowach amerykańskiej pani naukowiec wprawdzie nie jest już napisana z takim polotem, ale daję jej fory, bo wprowadziła mnie świat sów, o którym dotąd nie miałam pojęcia. Każdy rozdział traktuje o innym gatunku sów podając na tacy ta m.in. sowie ciekawostki:
- o bezszelestnym locie: skrzydła posiadają specjalną strukturę przypominającą grzebień na przedniej krawędzi dziesiątej lotki pierwszorzędowej lub na pierwszym palcu. Specjalne „frędzle” na tylnej krawędzi sowich lotek rozbijają turbulencje na wiele mikroturbulencji, wyciszając w ten sposób lot. Efekt wzmacnia „pennula” – specjalna porowata struktura, która pod mikroskopem wygląda jak mały las,
- o szlarze jednego gatunku: będąc dziennymi drapieżnikami, sóweczki dwuplamiaste nie potrzebują miseczkowatej i zbierającej dźwięk szlary. Polegają one w większym stopniu na wzroku w ciągu dnia niż na słuchu nocą,
- o pożywieniu: Sowy upolowaną zwierzynę zjadają zaczynając od głowy – ze względu na biało zawarte w mózgu. Sóweczki dwuplamiasta znane z tego, że magazynują swoje zdobycze, wieszając je na długich kolcach (…). Potrafią złapać ofiarę w powietrzu lecąc podobnie jak dzięcioły lotem falistym,
- Sóweczka dwuplamiasta prowadzi dzienny tryb życia, poluje na ptaki śpiewające zbliżone rozmiarami do niej samej sóweczki,
- w rozdziale o sowach śnieżnych: w przypadku samicy celem migracji jest odzyskanie sił po odchowaniu młodych, żeby być w wystarczająco dobrej kondycji, aby ponownie złożyć jaja w następnym roku,
- o gniazdach: samice pójdziek ziemnych dekorują nory według własnego wyszukanego gustu. Wokół wejścia rozrzucone są łupiny lub kolby kukurydzy, odchody kojotów preriowych i krów, kawałki skorupy glebowej uformowanej przez rośliny zarodnikowe, które wyglądają jak małe fragmenty mchu, części opuncji, a nawet małe skrawki dętek. Każda sowa ma swój styl, pokazując potencjalnym intruzom, że terytorium zostało zajęte,
- o jajach: sowy wysiadują jaja niezwłocznie po zniesieniu pierwszego z nich. Taka strategia oznacza, że różnica wieku miedzy pisklętami z jednego gniazda może dochodzić nawet do 2 tygodni (synchroniczne klucie występuje u sóweczki dwuplamiastej),
- sowy w kulturze: w RPA sowy są kojarzone z czarną magią; uważa się, że przynoszą pecha, a nazwanie kogoś sową odczytywane jest jako wielka zniewaga. W jamajskiej tradycji ludowej sowa przelatująca nad domem jest zwiastunem śmierci. Natomiast w Mongolii uważane są za potężne duchy chroniące przed nieszczęściem (pióra dla ochrony przywiązuje się do dziecięcych łóżek),
- u większości sów (w odróżnieniu innych ptaków) samica jest większa od samca,
- aby kręcić głowa i obracać nią o 270 stopni sowy mają aż 14 kręgów szyjnych (człowiek o połowę mniej).



Jan Sokołowski (tekst), Władysław Siwek (tablice), Ptaki Polski. Atlas, WSiP 1992, wyd. VI


Książki Jana Sokołowskiego to ptasia klasyka. O książkach ornitologa przeczytałam po raz pierwszy w Srokach Stanisława Łubieńskiego. Pisał o Atlasie tak przekonująco, że musiałam się dowiedzieć, czy rzeczywiście warto się zainteresować.


To oczywiście wydanie archiwalne, do dostania w antykwariatach lub m.in. portalu aukcyjnym na literę A. Wprawdzie Atlas nie jest wyczerpującym kompendium (brak w nim np. kaczki mandarynki, którą można zaobserwować w warszawskich Łazienkach), ale ta książka to pewna podstawa, od której warto zacząć wgryzać się w ptasi temat. Plusem są również piękne, dopracowane barwne tablice.



Jerzy Gotzman i Bolesław Jabłoński (tekst), Jerzy Desselberger (tablice kolorowe), Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych 1972, wyd. I



Kolejna archiwalna perełka. Oto swoisty suplement do Atlasu Jana Sokołowskiego. Obejmuje opisy 217 gatunków ptaków, które gnieżdżą się w Polsce (oczywiście według wiedzy z roku wydania publikacji).


Przyznaję, że z braku czasu -  tekst na razie przejrzałam pobieżnie, ale barwne tablice obejmujące: przegląd ubarwienia jaj, schematy ubarwienia wnętrza paszczy niektórych piskląt i rysunki gniazd (o różnej konstrukcji i miejscu występowania) w skali 1:2,5 (10 cm w naturze = 4 cm na rysunku) dają pewien wgląd na treść.




czwartek, 22 listopada 2018

O czytaniu dzieciom; Kampanie społeczne i Nominacje do Książki Roku 2018 PS IBBY


Czy czytanie nawet najmniejszemu dziecku ma sens? Przecież ono na początku nie jest w stanie zrozumieć słów, a tym bardziej ogarnąć treść...

Po 2-letnim doświadczeniu na żywym organizmie ;) uważam, że warto to robić. A nawet bardzo warto. Już teraz mogę stwierdzić, że zarówno dla Jacka, jak i dla mnie wspólne czytanie daje dużo korzyści.
Nasz 2-latek ma już bardzo bogaty zasób słów, szybko łapie kolejne, bezproblemowo tworzy zdania i często dość poprawnie odmienia wyrazy. Owszem, ta lekkość może być efektem pewnych predyspozycji połączonych z młodym chłonnym umysłem, myślę jednak, że w dużej mierze na rozwijające się językowe zdolności, ma również fakt regularnego czytania dziecku. Dla nas dorosłych to również fajny wspólny (szczególnie wieczorny) rytuał, możliwość zwolnienia tempa i wyciszenia oraz czas na chwilę kiedy jest się z dzieckiem tu i teraz.

Antiveduto Gramatica (1571-1626), Maria z Dzieciątkiem i świętą Anną
Muzeum Narodowe w Warszawie


Dlatego cieszą mnie wszelkie akcje promocji czytelnictwa najmłodszych, choć ściślej można je określić mianem „czytelnictwa rodzinnego”.

Jedną z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych jest zapewne kampania Cała Polska czyta dzieciom.



W tym roku, na przełomie stycznia i lutego oraz we wrześniu w przestrzeni miejskiej zaobserwowałam plakaty kampanii społecznej Mała książka – wielki człowiek;



Projekt w szczególności obejmuje promocję czytania "od kołyski", stąd kampania skierowana jest w głównej mierze do rodziców noworodków (czytelnicza wyprawka rozdawana w szpitalach) i od września 2018 r. pilotażowo trzylatków (czytelnicza wyprawka rozdawana w wybranych bibliotekach).
O kampanii można poczytać klikając na pomarańczowe linki. Przy okazji dodam, że na stronie tego projektu jest do pobrania broszura Książką połączeni, czyli o roli czytania w życiu dziecka.


Warszawa, ul. Grzybowska, 2.02.2018 r.


Jednym z partnerów akcji „Mała książka – wielki człowiek” jest między innymi Polska Sekcja IBBY. IBBY to międzynarodowa organizacja non-profit, która promuje literaturę dziecięcą i młodzieżową. Działa w wielu krajach (ok. 70 sekcji); w Polsce IBBY istnieje od 1973 r. Jedną z wyróżników IBBY jest konkurs Książka Roku, o którym szerzej w różnych kontekstach pisałam jesienią 2015 r. 



A skoro mamy listopad, więc jak co roku PS IBBY ogłosiło kolejne nominacje w konkursie. Poniżej przedstawiam listę nominacji 31. edycji konkursu. Ogłoszenie laureatów odbędzie się podczas gali w dniu 12 grudnia o godz. 18:00 w Multimedialnej Bibliotece dla Dzieci i Młodzieży przy ul. Tynieckiej 40a w Warszawie.


Nominacje graficzne w konkursie Książka Roku 2018 Polskiej Sekcji IBBY
Jury w składzie Krystyna Rybicka (przewodnicząca), Anita Wincencjusz-Patyna i Jakub
Woynarowski przyznało nominacje:

- Janowi Bajtlikowi za autorską książkę Nić Ariadny - Wydawnictwo Dwie Siostry
- Edgarowi Bąkowi za ilustracje i projekt graficzny do książki Egaliterra – Wydawnictwo Wytwórnia
- Robertowi Czajce za ilustracje i projekt graficzny książki Wszystko widzę jako sztukę - Wydawnictwo Wytwórnia
- Emilii Dziubak za ilustracje do książki Horror - Wydawnictwo Gereon
- Krzysztofowi Gawronkiewiczowi za książkę obrazkową Beneficio ze scenariuszem Michała Kalickiego - Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy
- Joannie Gębal za ilustracje do książki Alfabet niepodległości - Wydawnictwo Muchomor
- Gosi Herbie za ilustracje do książek Alikwoty, Ostinato, Glissando - Polskie
Wydawnictwo Muzyczne
- Piotrowi Młodożeńcowi za ilustracje do książki Wiosenne obrazki oraz Grupy Projektor za opracowanie graficzne - Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy
- Pawłowi Pawlakowi za ilustracje i projekt graficzny do książki Mały Książę – Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
- Idalii Smyczyńskiej, Pawłowi Szarzyńskiemu i Robertowi Zającowi (kolektyw
kilku.com) za ilustracje i projekt graficzny książki Bajki od rzeczy - Ośrodek Brama
Grodzka – Teatr NN


Nominacje literackie w konkursie Książka Roku 2018 Polskiej Sekcji IBBY
Jury w składzie Irena Bolek-Wiącek (przewodnicząca), Aleksandra Korczak i Kamila Kowalczyk
nominowało:

- Justynę Bednarek za książkę Babcocha – Poradnia K
- Pawła Beręsewicza za książkę Szeptane – Nasza Księgarnia
- Cezarego Harasimowicza za książkę Mirabelka – Zielona Sowa
- Joannę Jagiełło za książkę Jak ziarnka piasku – Nasza Księgarnia
- Grzegorza Majchrowskiego za książkę Nieustraszony Strach na Wróble – Zielona
Sowa
- Michała Rusinka za książkę Jaki znak twój? Wierszyki na dalsze 100 lat niepodległości – Znak. Emotikon
- Katarzynę Ryrych za książkę Złociejowo – Adamada
- Dorotę Suwalską za książkę Tabletki na dorosłość – Adamada
- Marcina Szczygielskiego za książkę Leo i czerwony automat – Instytut Wydawniczy
Latarnik im. Zygmunta Kałużyńskiego
- Agnieszkę Taborską za książkę Włóczykij – Prószyński Media


Nominacje do nagrody za upowszechnianie czytelnictwa w konkursie Książka Roku 2018 Polskiej Sekcji IBBY
Honorowa Kapituła, w skład której wchodzą Iwona Haberny, Beata Jewiarz i Bożena Kazanowska, zwyciężczynie w tej kategorii z lat ubiegłych, nominowała:

- Małgorzatę Narożną – Księgarnia Fika
- Magdalenę Kłos-Podsiadło – Wydawnictwo Wytwórnia
- Annę Bany – Fundacja Serdecznik
- Małgorzatę Berwid – Radio dla Ciebie
- Katarzynę Wysocką – Biblioteka przy SP nr 1 im. Lecha Bądkowskiego w Luzinie
- Agnieszkę Błażewicz – Fundacja Metropolia Dzieci



Konkurs Książka Roku 2018 Polskiej Sekcji IBBY został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego  w ramach programu Promocja czytelnictwa.



niedziela, 18 listopada 2018

Literacka Stolica 2018, czyli o tym, co ciekawego na Wawrze


Wczoraj zawiało mnie aż na Wawer. W nowej, wypasionej i bardzo nowoczesnej bibliotece nr 26 na Błękitnej 32 odbyła się bowiem #literackastolica2018
To już druga edycja spotkania blogerów książkowych, w której mogłam uczestniczyć i z przyjemnością przyznaję, że tym razem organizacyjnie było jeszcze lepiej, niż w 2017 r. I nie mam bynajmniej na myśli tylko tych wypchanych toreb.




Ola, Paweł i Rafał postarali się bardzo, szczególnie, że w wydarzenie udało się zaangażować również Miasto Stołeczne Warszawa (stąd ta rewelacyjna miejscówka) i szereg wydawnictw, które ubogaciły nas o książkowe gifty. Mnie na przykład Wydawnictwo Poznańskie obdarowało Jacobsenem <3. Dużo sobie po nim obiecuję. A z jakimi wrażeniami mnie zostawi, okaże się już za miesiąc, bo to grudniowa lektura naszego klubowego Sabatowa.






Taką bibliotekę, jaką mają teraz na Wawrze może zazdrościć cała Warszawa i Polska. Książkomat na modłę paczkomatu, dzięki któremu godziny pracy biblioteki nie są dla czytelnika żadnym ograniczeniem, estetyczne wnętrza i zaangażowany kierownik biblioteki – to jest ten kierunek, w którym powinny podążać instytucje tego typu, aby nie tylko przetrwać, ale się rozwijać.




A sama tegoroczna Literacka Stolica? Przyznaję,  że wykład Pauliny Małochleb “Tekst krytyczny i jego słabe miejsca” dał mi do myślenia i utwierdził w przekonaniu, że moje ostatnie blokowe recenzje, to jest to, w czym czuję się dobrze i chcę ten kierunek rozbudować w inną formę. Czas pokaże, co z tego wyjdzie ;)

Kolejne dwa punkty wydarzenia, czyli panel Rafała i blogerska burza mózgów to również ciekawe doświadczenie. Po takim spotkaniu nabiera się nowej energii. I chociaż nie zapamiętałam w głównej mierze ani nazw blogów, ani twarzy, które za tymi tytułami się kryją, to wiem, że na kolejną edycję Literackiej Stolicy piszę się na pewno. Introwertykowi takie przyjemne i rozwijające spotkania fajnie robią, więc warto było przejechać te 1,5 godziny z dwiema przesiadkami na drugi koniec Warszawy ;) 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...