czwartek, 31 sierpnia 2017

O tym, co ważne w rodzinie. Petra Krantz Lindren - Mów, słuchaj i zrozum. Zadbaj o poczucie własnej wartości swojego dziecka


Poczucie własnej wartości karmi się poprzez relacje z ludźmi, którzy najwięcej dla nas znaczą. Dziecko o dobrze rozwiniętym i zdrowym poczuciu własnej wartości żyje wśród ludzi, którzy interesują się jego myślami, uczuciami i potrzebami, szanujących je, dostrzegających i słyszących je, doceniających i traktujących poważnie. *

Recenzja "Dobrej relacji" dostępna tutaj.


Rodzicielstwo bliskości. W ostatnim czasie, podobnie jak minimalizm, to bardzo modne słowo. Wiąże się z nim pewna filozofia rodzicielskiej postawy. Wymaga dużo uważności, zaangażowania, rozmów i czasu. W zasadzie, jakkolwiek to zabrzmi dziwnie, rodzicielstwo bliskości najprościej jest „realizować”, kiedy dziecko jest niemowlęciem: karmienie piersią, współspanie, chustowanie, blw to takie najczęstsze tego atrybuty. Dziecko w pierwszym okresie jest głównie beneficjentem, rodzic świadczeniodawcą. Szybko reaguje na sygnały, z entuzjazmem neofity wsłuchuje się w komunikaty kryjące się za płaczem, rozpracowuje każdy grymas i z chęcią podejmuje, a nawet inicjuje interakcję. A później dziecko dorasta, wprawdzie wciąż absorbuje i wymaga dużej uwagi rodzica, ale wzrasta jego samoświadomość, sprawczość i samodzielność. Jest już bardziej odrębnym bytem, trochę już takim „zwykłym człowiekiem”. I co wtedy z tym rodzicielstwem bliskości? Czy ono się kończy? Kiedy maluch wyrasta z chusty, przestaje pić mleko matki, zamiast pieluch nosi majtki, je nożem i widelcem? I czy rodzicielstwo bliskości ma w ogóle jakiś z góry określony czas trwania?

Moim zdaniem – nie. Może, a nawet powinno być realizowane na każdym etapie rozwoju dziecka bez względu na to, czy jest niemowlakiem, przedszkolakiem, czy nastolatkiem. Oczywiście wraz z wiekiem wymaga przeformułowania pewnych zachowań, ale idea wciąż jest ta sama – traktowanie z szacunkiem i empatią. Utwierdziła mnie w tym kolejna z książek poświęconych komunikacji z dzieckiem, tym razem szwedzkiej autorki Petry Krantz Lindgren „Mów, słuchaj i zrozum”.

Petra Lindgren już na wstępie zaznaczyła, że jej książka nie jest odpowiedzią na wszystkie problemy, nie ma także ambicji bycia wyrocznią. Raczej pewnym zbiorem sugestii, do których można, ale nie trzeba się stosować. Nie chce być kolejną Tracy Hogg, która powie: „Hej, mnie słuchaj, bo wiem najlepiej. Dzięki mnie w Twoim domu zawsze będzie sielanka. Zastosuj tylko moje super metody, a się przekonasz.”

Książka szwedzkiej psycholog ma to, czego brakowałoby u Tracy Hogg, gdyby pisała nie o wychowaniu niemowląt, a nastolatków – uważność i zrozumienie. Wiem, brzmi to jak banał, ale naprawdę tak jest. Rodzic nie jest profesorem, ale mądrzejszym, doświadczonym i dojrzałym partnerem. We wzajemnych rozmowach, szczególnie w sytuacjach kryzysowych nie rozkazuje, nie doradza, nie grozi czy autorytarnie ostrzega, nie krytykuje, nie odwraca uwagi od problemu, nie przesłuchuje, nie ironizuje, ani moralizuje. Nie wtłacza też w z góry ustalone schematy. Słucha, stawia pytania ukierunkowane na rozwiązanie i „monitoruje” rozwiązanie problemu. Lub wspólnie z dzieckiem wypracowuje konsensus. Tym razem brzmi to dziwnie? To przeczytaj "dialog o majtkach” u Asi Jaskółki ;) Mniej więcej o takim podejściu jest mowa w tej książce. Chodzi w wieeelkim skrócie o to, że sposób w jaki odnosimy się do naszych dzieci przekłada się na to, jak one myślą o sobie samych i jak na tej podstawie budują poczucie własnej wartości.

Ach i jeszcze jedno! Żeby nie było, że tylko my musimy być zawsze ok, a dzieci już nie (swoją drogą książka zawiera dobrze wytłumaczone coś takiego ciekawego jak „schemat bycia ok”). Czy wiesz Drogi Bliskościowy Rodzicu, że również masz prawo do wyrażania swoich uczuć i realizacji potrzeb. W dobrej relacji powiedzieć „nie” ma prawo każdy, bo i każdy jest ważny.

W zasadzie mogłabym napisać, że wystarczy przeczytać tę książkę, albo „Dobrą relację” Małgorzaty Musiał i już jesteście w domu, znaczy bliskościowo oświeceni ;) Taki żarcik. A na serio – są tożsame. Ale wcale nie stracicie, jeżeli przeczytacie obie. A za jakiś czas pewnie zdarzy mi się napisać o najnowszym książkowym odkryciu, które wpisze się empatyczną relację rodzica z dzieckiem. Nie bądźmy tacy sztywni – dzieci to fajna sprawa, więc warto mieć z nimi dobry kontakt bez dyktatorskich zapędów. A i one muszą być na 100% pewne, że są dla nas ważne. 



Egzemplarz do recenzji przekazało wyd. Mamania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...