środa, 8 lutego 2017

Obietnica dzieciństwa* Elizabeth Kim - Mniej niż nic


Dyrektorka sierocińca powiedziała mi, że wyjeżdżam daleko do wspaniałego miejsca zwanego Ameryką i zamieszkam tam na zawsze z miłą rodziną. Kazała mi zawsze pamiętać, jakie miałam szczęście.**



To wcale nie jest tak, że Korea Północna jest be, a Korea Południowa cacy. Okazuje się bowiem, że życie na prowincji może być ciężkie po obu stronach linii demarkacyjnej. Ale i to nie wszystko, również wspaniała Ameryka, ten kraj spełniania marzeń, może okazać się piekłem na Ziemi. 

Jest sobie taki film noszący tytuł "Obietnica dzieciństwa" będący kontynuacją filmów "Tata, I love you" oraz "Dom nad Missisipi". Opowiada o pięciorgu polskiego rodzeństwa, które zostało wspaniałomyślnie zaadoptowane przez pewną amerykańską parę. Ich wyjazd do Ameryki miał być ogromną szansą: po pierwsze – zyskują nowych rodziców, którzy ich chcą, po drugie – bogata i syta Ameryka umożliwi im lepszy start w dorosłość. Właśnie on skojarzył mi się z biografią „Mniej niż nic”.

"Tata, I love you", czyli część I


Elizabeth Kim jest córką Koreanki z Południa. Jej matka żyła w konfucjańskiej wiosce, w której mężczyzna był bogiem. Kobiety miały być ciche, posłuszne, pracowite i rodzić synów. Jakikolwiek bunt lub choćby wyrażenie własnych poglądów były surowo karane, a za irracjonalne splamienie honoru rodziny można było nawet zapłacić życiem. Podobnie jak w talibańskim Afganistanie. 


"Kobieta była nieodwołalnie zhańbiona, jeśli popełniła któryś z chilgo chiak, czyli siedmiu zlych uczynków:

Nieposłuszeństwo wobec krewnych
Nieurodzenie synów
Okazywanie zazdrości
Przenoszenie dziedzicznej choroby
Gadatliwość
Kradzież

Mężczyzn takie zasady nie krępowały."


Omma zburzyła porządek uciekając z wioski do Seulu, gdzie poznała amerykańskiego żołnierza i zaszła z nim w ciążę. Amerykanin wyjechał jednak do swojego kraju i rodziny, a Omma z brzemiennym brzuchem wróciła do wioski. Wyklęta przez rodzinę i społeczność zamieszkała w lepiance, ciężko pracowała fizycznie i wychowywała córkę. Żyły biednie, ale miały siebie. Jednak wypędzenie na skraj wioski to nie koniec kary za splamienie honoru rodziny. Ten mogła uratować tylko brutalna śmierć nieposłusznej krewnej. 

Bękart, nieczysta córka Ommy – Elizabeth trafiła najpierw do koreańskiego sierocińca. Umieralni, smutnego miejsca, w którym dzieci wegetują do czasu znalezienia nowej rodziny lub… śmierci. I nagle zdarza się to szczęście – amerykańskie małżeństwo misjonarzy postanawia zaadoptować jedno koreańskie dziecko. Taka szansa! Jak w bajce. Tyle tylko, że bajki najczęściej w tym miejscu mają happy end. A w przypadku Elizabeth z chwilą przylotu do USA zaczyna się jej gehenna.

I właśnie o niej opowiada autorka. O nienormalności, która była traktowana jako norma. O pokoleniowej dominacji, poniżaniu i umiłowaniu cierpienia. O tym, że chrześcijańscy fundamentaliści widzieli świat tylko przez pryzmat grzechu, że wszystko było albo dobre, albo złe. Przy czym najczęściej za coś trzeba było odpokutować. Że adopcja, to nie zawsze dla dziecka szczęśliwy los, że to jak jesteśmy traktowani w wieku, kiedy jesteśmy najbardziej bezbronni – rzutuje na to, jak układamy sobie dorosłe życie. Ale w ogromnej części jest też oceanem tęsknoty i hołdem miłości dla Ommy - biologicznej, koreańskiej mamy. I chociaż historia życia Elizabeth jest ogromnie przygnębiająca, to jej ton zaskakuje łagodnością i spokojem. Mimo wszystko nie czytajcie tej książki, kiedy jesteście smutni.


4/6
______________________
* zaczerpnięte z ww. filmu
** Elizabeth Kim, Mniej niż nic [Ten Thousand Sorrows, przekł. z ang. Danuta Górska]; wyd. Świat Książki 2002

2 komentarze:

  1. Zaintrygował mnie ten wpis. Zanotuję sobie tytuł, ale rzeczywiście, nie będę sobie tej książki dawkować w chwilach melancholii. Im jestem starsza, tym trudniej znosić mi takie rzeczy, chyba rosnący bagaż doświadczeń skutkuje nadwrażliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to nie jest książka na chandrę...

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...