niedziela, 26 czerwca 2016

Z bliska o niedalekich podróżach. Łukasz Długowski – Mikrowyprawy w wielkim mieście. Wypocznij i naładuj baterie


Z jakiegoś powodu to, co mamy pod ręką, wydaje nam się mniej ciekawe niż to, co jest na drugim kontynencie. Tam, w tej Amazonii, Patagonii, Himalajach, na stepach albo w delcie Nilu to dopiero mają przygodę! A my, tu? Nic ekscytującego.*



W całym swoim życiu zwiedziłam naprawdę malutki kawałek świata. Tak się złożyło, że nie zawsze miałam czas lub możliwości, aby chociażby zwiedzić część Europy, a co dopiero mówić o lotach na inny kontynent. Czy żałuję? Trochę tak. Ale przede mną, mam nadzieję, jeszcze cały kawał życia, więc liczę, że kiedyś jednak będę w Wilnie, skąd pochodzą dziadkowie, porozmawiam po rosyjsku w Moskwie, objadę słoneczną Toskanię i resztę Sycylii, zmarznę w krajach skandynawskich, zadziwię się Japonią i pozadzieram głowę w Nowym Yorku. Ale póki co – odkrywam uroki Polski.

Bo to wcale nie musi być tak, że ładnie i ciekawie jest tylko za granicą. Na ten przykład z sentymentem wspominam poranny spacer po sennym, lekko jeszcze zamglonym Tykocinie. No i zakochałam się w Beskidzie Niskim. I chociaż natura nie zostawiła tam tak oszałamiających śladów, co w czeskim Skalnym Mieście, za to ja zostawiłam część siebie w tej beskidzkiej ciszy, pustce i łemkowskich cerkwiach. I nic dotąd nie smakowało tak bardzo, jak kanapki (z chleba pieczonego w piecu na liściach kapusty przez gospodarza - Łemka) podczas suszenia mapy, wcześniej skąpanej w Wisłoce.

Taka ze mnie prosta kobieta ;) Wybieram niepopularne kierunki bez potrzeby bycia outsiderem.
A tymczasem na mojej podróżniczej liście dopisują się kolejne polskie ciekawostki, które chciałabym zobaczyć. I nie mam zamiaru ścigać się ze światem.

Innym sposobem na slow turystykę, bo za taką w istocie uważam swoje zamiłowanie do krajoznawstwa, mogą być mikrowyprawy. W tym specjalizuje się Łukasz Długowski, który zachwycił mnie swoją ideą bliskiego podróżowania. On odkrył uroki dalekich, egzotycznych, a nawet ekstremalnych wypraw, a mimo to z ogromnym zapałem opisuje, jak przyjemną przygodą może być podróż za grosze, na własnych nogach i wcale nie tak daleko od domu. 

Które dziecko nie marzy o nocowaniu w ogrodzie podczas ciepłej, letniej nocy? To jest coś, co może zafundować sobie każdy nawet bez posiadania jednorodzinnego domu z własnym kawałkiem trawnika. Zamiast wymówek, można wybrać się z namiotem na łąkę, działkę znajomego, czy nawet… spać na hamaku w lesie ;) Długowski przyznaje, że to wielka frajda i wcale nie trzeba od razu włączać strachu przed dziką naturą. Zresztą – można znaleźć miliony możliwości, aby poznać uroki otaczającego świata: spłynąć kajakiem, w czatowni obserwować jelenie na rykowisku, przespać się w kopalni soli w Wielczce, jamie śnieżnej lub w portalu wiszącym na skale, przejechać rowerem większy kawałek nieznanej jeszcze okolicy, czy skoro świt wykąpać się w rzece. 
Jednak ze wszystkich mikrowypraw autora szczególnie urzekło mnie nocowanie na pomoście nad jeziorem w Puszczy Zielonka wraz z pobudką skoro świt przy akompaniamencie ptasich treli, czy wspólne z żoną obserwowanie w zupełnej ciemności (i z termosem gorącej czekolady w dłoni) deszczu meteorytów.

Bo w mikrowyprawach wcale nie chodzi o to, by pojechać jak najdalej.  Podczas nich nie jest się polarnikiem, himalaistą czy globtroterem. To ma być uszczknięcie z kawałka zwykłej codzienności jej niezwykłego charakteru. To przede wszystkim ładowanie akumulatorów przez pozorne nicnierobienie. Bez zbędnych większych przygotowań, czy kosztów i wbrew wszelkim wymówkom. Ba! To ma być przede wszystkim ten jakże mało popularny i traktowany po macoszemu - odpoczynek. Niech zatem o jego pochwale przemówi sam autor:

Usiadłem na cyplu i gapiłem się na płynącą wodę. Uspokajała mnie, wyciszała, pogłębiała oddech. Potem gapiłem się na niebo, choć właściwie nie było na co: ciemniejący błękit i trzy białe kreski po samolotach. Ale gapiłem się jakby to było najwspanialsze dzieło największego z malarzy.
Gapić się, lenić, leniuchować, byczyć, odpoczywać, wypoczywać, wałkonić się – słowa związane z czasem wolnym często mają negatywny wydźwięk, jakby praca była świętością, a odpoczynek niczym więcej, jak brakiem pracy. Złem. Inna rzecz – tych słów na odpoczynek mamy niewiele. Eskimosi mają ponad 20 słów na śnieg i kilkanaście na kolor biały. Mają, bo obcują z nim codziennie i jest dla nich ważny. Potrafią rozpoznać różne jego postaci. My mamy tylko kilka na wypoczynek, jakbyśmy strasznie rzadko mieli z nim do czynienia albo jakby był zakazany. Nie wolno było o nim mówić. Jak jeszcze do niedawna seks – wolno go uprawiać, ale przy zgaszonym świetle i pod kołdrą.**

Tak naprawdę największą wartością tej książki nie są same opisy pomysłów na mikrowyprawy, których doświadczył autor. To tylko pewna wskazówka dla własnych preferencji i możliwości. Najciekawsze były rozdziały – wywiady: o wpływie przyrody na zwalczanie stresu, o tym, jak utraciliśmy więź z naturą, dlaczego nasze mózgi są zielone, a umysł niebieski, jak żyć w mieście i być szczęśliwym oraz o tym, dlaczego nie potrafimy wypoczywać. A także sporo informacji o tym jak i gdzie zorganizować mikrowyprawę, dlaczego powinno się na nią wyruszyć i jakie można napotkać przy tym przeszkody, a co zyskać.

Klasyfikuję tę książkę w kategorii slow life, turystyki oraz afirmacji życia i przyrody jednocześnie. A czytałam ją głównie na ogrodowej huśtawce przy gwizdach latających jerzyków. I chociaż leśnikiem nigdy nie zostanę – zawsze mogę wybrać się na kojący spacer po zielonym lesie ;) A tamte podróże marzeń? Świat nie ucieknie, jeszcze zdążę, mam nadzieję, zwiedzić conieco.


6/6
______________________
*, ** cytaty: Łukasz Długowski – Mikrowyprawy w wielkim mieście. Wypocznij i naładuj baterie, wyd. MUZA SA 2016
Egzemplarz przekazało wydawnictwo MUZA SA

4 komentarze:

  1. Ja właśnie jestem fanką takich mikrowypraw :). Jakoś to do mojego charakteru pasuje, bo uważam, że szczęście trzeba łapać w chwilach i ogólnie trochę optymistka ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację. A swoją drogą - może polecasz zwiedzić jakieś konkretne miejsce w Polsce? :)

      Usuń
  2. Brzmi bardzo ciekawie, zwłaszcza jeśli zawiera trochę ogólnej wiedzy o kontakcie z naturą :) A mikrowyprawy też czasem organizuję, przedwczoraj wręcz rozważaliśmy skalę nie mikro, a nano, zastanawiając się, czy nie spędzić nocy na własnym balkonie ;) A książkę przeczytam, zachęciłaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Tym bardziej, że według mnie jesteś podróżnikiem w skali makro ;)

      ps. Letnie nocowanie na balkonie było moim marzeniem w dzieciństwie ;)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...