piątek, 23 grudnia 2016

Jackoteka: Książeczki kontrastowe, Oczami maluszka


Kupowaliście ostatnio jakieś zabawki dla noworodków? Jeśli tak, to prawdopodobnie zauważyliście, że działy wyprawek dla dzieci są teraz pełne przedmiotów o wyraźnych czarno-białych deseniach – pluszowych zwierzątek, sznurków z zabawkami do zawieszania w kołyskach, wózkach i łóżeczkach, kocyków, poduszek i tak dalej. Producenci zrozumieli wreszcie, co może widzieć noworodek, a czego nie. Te ostro kontrastujące ze sobą ascetyczne wzory są nie tylko najlepsze ze względu na ograniczoną ostrość wzroku noworodków, ale również dlatego, że w pierwszych tygodniach życia widzenie barw jest bardzo kiepskie. (…) Przyczyn tego jest wiele, ale najważniejszą jest znana nam już niedojrzałość siatkówki, która ogranicza ostrość wzroku, ponieważ czopki wykrywające barwy są, podobnie jak te, które wykrywają szczegóły, grube i rzadko rozmieszczone. W miarę wydłużania się i zagęszczania w dołku środkowym wychwytują światło coraz lepiej. A zatem zdolność widzenia barw zwiększa się wraz z dojrzewaniem czopków.
(Lise Eliot, „Co tam się dzieje? Jak rozwija się mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia, wyd. Media Rodzina 2010)


Dopóki potomek nie był w drodze, czyli dopóki nie szykowałam się do roli mamy o dzieciach, a tym bardziej o noworodkach wiedziałam mało, żeby nie powiedzieć wcale. Ba! nigdy nie trzymałam noworodka na rękach – Jacek to mój debiut. A zatem dużo zdaję się na intuicję, nieco improwizuję, ale sporo też czytam mądrzejszych ode mnie. 

I tak na ten przykład dowiedziałam się, że noworodki w pierwszych dniach widzą świat… do góry nogami ;) A poza tym ten świat jest nieostry i dość słabo widoczny. Najlepiej widoczny na odległość od twarzy mamy, a już góra w odległości 20-30 cm. Jacuś status noworodka porzucił wraz z końcem listopada. Mimo to jako niemowlak wciąż widzi dość słabo. Trzeba więc mu pomóc w rozwijaniu jego wzroku i mózgu. 

Na początku w ramach kontrastów występowały: kocia poduszka z IKEA, osobisty lemur Jacka i pożyczona łaciata szmatka krówka – głównie podczas leżakowania na brzuszku. Ale i aktywizacji na plecach również. A uwagę od przewijania (czego młodzież nie lubi) odwracają obrazki, które stworzyłam z kształtów dostępnych Wordzie. 




A teraz w ramach świątecznego prezentu od jednej z cioć doszły bonusy w postaci książeczek kontrastowych oraz kart z serii „Oczami maluszka”.


To fantastyczna sprawa obserwować takiego malucha, który nagle zauważa coś, co jest dla niego widoczne: oczy robią się wielkie jak spodki, a usta tworzą coś na kształt bezgłośnego „woooow!” :) A teraz, kiedy Jacenty po kolejnym skoku rozwojowym nabył nowych umiejętności – dodatkowo wodzi za tymi obrazkami, kiedy przed oczami przesuwam je po łuku. I tak sobie „czytamy” pierwsze książeczki. No bo wiecie: Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci ;)


W ramach świątecznej edukacji Jacenty uczy się, jak wygląda choinka. Dlatego tym razem przy życzeniach nie będzie drzewka zielonego, a czarne ;)


Zatem Drodzy Czytelnicy Czytelniczego, życzę Wam wszystkiego dobrego na święta, dużo świętego spokoju, miłej atmosfery, czasu na lenistwo z książką i prezentów pod (niekoniecznie czarną) choinką :) 


______________________________
Książeczki kontrastowe, wyd. Wilga - Grupa Wydawnicza Foksal

2 komentarze:

  1. To już!? Gratuluję wspaniałego Synka! Mój Jaś też ma te książki. Niestety kiedy był maluszkiem, nie za bardzo interesował się nimi... Nie to co teraz - tak cudownie jest je gryźć. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już, już! :) Do etapu gryzienia też dojdziemy ;)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...