niedziela, 18 grudnia 2016

"I'm Not a Girl, Not Yet a Woman"* Adele Faber, Elaine Mazlish – Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać żeby z nami rozmawiały


Nie możecie ich ochronić przed wszystkimi niebezpieczeństwami dzisiejszego świata czy oszczędzić im emocjonalnej burzy okresu dojrzewania, czy odciąć od popkultury, która ich bombarduje szkodliwymi przekazami. Ale jeśli potraficie stworzyć w waszych domach taki klimat, aby dzieci czuły, że mogą swobodnie wyrazić swoje uczucia, to istnieje duża szansa, że będą też bardziej skłonne wysłuchać, co wy czujecie. Że będą w stanie rozważyć punkt widzenia dorosłych oraz zaakceptować wprowadzone przez was ograniczenia. Istnieje też większe prawdopodobieństwo, że wasze wartości będą dla nich ochroną.**

Recenzja Self-Reg pod tym linkiem
Mózg nastolatka jeszcze czeka na półce ;)


Jestem obecnie na bardzo ciekawym etapie życia. Mogę teraz dużo obserwować i uczyć się więcej o ludzkim mózgu. I nie! Nie zostałam nagle psychologiem, psychiatrą tudzież neurologiem. Jestem od 1,5 miesiąca matką niemowlaka i od kilku lat macochą dla nastoletniej już pasierbicy. Trzeba przyznać, że to bardzo duży rozrzut wiekowy i zupełnie inna dojrzałość emocjonalna. I obie te osobowości, uwzględniając wiek, trzeba poznać, aby je zrozumieć i przetłumaczyć sobie ich zachowania na język dorosły. 

Prawda jest taka, że ze swojego okresu niemowlęcego nie pamiętamy nic a nic. Konstrukcja i możliwości mózgu powodują, że na tym etapie nie przechowuje on danych dla długookresowej pamięci. Jesteśmy pozbawieni wspomnień aż do 3 roku życia. Ponieważ nie ma możliwości czerpać z własnych doświadczeń, właśnie dlatego tak trudno czasem zrozumieć niemowlę. Inaczej jest z wiekiem nastoletnim. O tak! Z tego okresu możemy przypomnieć sobie całe mnóstwo chwil, które przeżyliśmy. Prosta z tego konkluzja, że będąc rodzicem nastolatka – jego wychowywanie powinno być pestką, niczym trudnym, pasmem – ba! wręcz autostradą samych sukcesów. Skąd zatem bierze się popularność powiedzenia „małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”?

Mamy pewne ugruntowane wymagania, jak dziecko powinno się zachować. Jest to suma tego, czego wymagali rodzice od nas, tego, jakimi nastolatkami byliśmy oraz… ile spokoju chcielibyśmy mieć, mając w domu nastolatka. Ciekawa mieszanka, która często nijak się ma do zastanej sytuacji. Prosty przykład: ja i moja pasierbica to dwa zupełnie różne temperamenty i kompletnie inne sfery zainteresowań. Dodajmy do tego upływ czasu między naszymi nastoletnimi czasami, w których w ogromnej mierze odgrywa nie tylko sytuacja ekonomiczno-polityczna, ale również ogromny postęp technologiczny. Już samo to powoduje, że swoją wizję nastolatka muszę przekonwertować przez szereg różnych czynników.

Przyznaję, nie jest to łatwe. Nie oznacza jednak, że nagle jestem jak kosmita na Ziemi. Mogę czerpać ze swoich wspomnień, aby próbować wczuć się w rolę nastolatki i próbować ją zrozumieć. Zawsze warto cofnąć się do swoich nastoletnich czasów i przypomnieć sobie, co było najlepsze w tym okresie, ale też, czego się nie lubiło, jakie miało obawy. Pomyśleć o pierwszych miłościach, randkach, przypomnieć ówczesne pasje, westchnąć na myśl o wolności od dorosłych obowiązków, ale przypomnieć też o poczuciu odrzucenia lub zagubienia, trudności w zrozumieniu swoich emocji i hormonalnej burzy objawiającej się nie tylko trądzikiem na twarzy. To tak na przykład.

Chodzi o to, aby naprawdę wiedzieć i zrozumieć, z czego mogą wynikać różne reakcje młodego człowieka. Bo nie chodzi o to, aby nastoletni bunt jakoś przetrwać lub go zagłuszyć. On jest po coś. Negacje, kłótnie, robienie na opak to paradoksalnie dobre rzeczy (sic!) pozwalające przeciąć emocjonalną pępowinę z rodzicami. A to przygotowuje do samodzielnego dorosłego życia. Ale z drugiej strony nie chodzi o to, aby rodzic na nieakceptowane zachowania spuścił zasłonę milczenia i udawał, że nic się nie dzieje. Inaczej: kolejne „nie” trzeba potraktować jak wyzwanie i punkt odniesienia do zrozumienia, co tak naprawdę za tym słowem się kryje. Zaręczam, że zmiana myślenia i podejście z szacunkiem do nawet absurdalnej naszym zdaniem sytuacji jest kolejnym krokiem do zrozumienia intencji nastolatka. 

Nie ma czarodziejskich sposobów na „pokojowe” życie z nastolatkiem. Ale z pozycji mentora zdziała się więcej, niż będąc żandarmem. Po co udowadniać za każdym razem, że to rodzic ma rację, a dziecko jest w błędzie? Nawet jeżeli istotnie tak jest. A może lepiej usiąść przy wspólnym stole i przedyskutować, dlaczego dziecko uważa tak, a nie inaczej, dlaczego powiedziało tak, a nie inaczej, dlaczego postąpiło tak, a nie inaczej? Kiedy jest się wysłuchanym istnieje szansa, że kolejnym razem również będzie chciało się coś powiedzieć. 

I o tym właśnie jest ta niespełna 200 stronicowa, ale za to bogato ilustrowana  przykładami książka. Zmienia punkt myślenia, pokazuje, jak radzić sobie w codziennych sprawach bardzo często będących zarzewiem domowej wojenki na linii dziecko-rodzic i uczy słuchania drugiej strony. Dotyczy w większości błahych sytuacji, codziennych zwykłych minikonfliktów, ale to właśnie, jak przekonują autorki, od tego, w jaki sposób potrafimy poradzić sobie z tymi „normalnymi codziennymi drobiazgami”, zależy też nasze postępowanie w przypadku „dużych spraw”. Mnie się podobała i dużo nauczyła, Pan R. również był zadowolony jasnością przekazu. To kawałek edukacji, której często nam brakuje. Trzeba się uczyć na własną rękę, skoro nie ma szkół, w których wykłada się tego, jak być dobrym rodzicem ;)

Na koniec, na zachętę, dwa skróty, które są świetną rozgrzewką przed tą książką: 

A jako uzupełnienie (szczególnie w części poświęconej specyfice mózgu nastolatka) polecam, recenzowaną już na blogu, książkę z wyd. Mamania Stuarta Shankera "Self-Reg"

____________________
*Tytuł posta, idealnie opisujący wiek nastoletni - zaczerpnęłam z tekstu piosenki... Britney Spears ;)
**Adele Faber, Elaine Mazlish – Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać żeby z nami rozmawiały [How to talk so Teens will listen & Listen so Teens will talk; przekł. Beata Horosiewicz]; wyd. Media Rodzina 2006


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...