sobota, 17 sierpnia 2013

Kulinarni czytają. Arek - Eat After Reading

Uwaga, uwaga! Oto historyczna chwila cyklu „Kulinarni czytają”. Plotka po świecie krąży taka: „w kuchni świetnie gotują kobiety, ale najlepszym szefem kuchni jest zwykle mężczyzna”. Stereotyp? To jeszcze jedno: „blogerem kulinarnym może być kobieta” Serio? Zabrzmiało Wam to szowinistycznie? Eeee! Chyba nie! – przecież ja też jestem kobietą. Co nie oznacza, że czasem warto złamać kobiecy monopol, aby mieć lepszą perspektywę ;) Między innymi dlatego, acz nie tylko – Gościem dzisiaj jest facet: proszę Państwa oto i on – Arek Bober z Eat After Reading

Była sobie kiedyś książka „Zupa Franza Kafki” Marka Krick’a. A w zasadzie nie była – jest nadal, bo nawet widziałam ją niedawno w Taniej Książce za śmieszne pieniądze. Owa książka to taki kulinarno-literacki żarcik czerpiący ze znanych tytułów literatury światowej. 

Kiedy przypominam sobie z rzeczonej książki opowiastkę z Raymonda Chandlera – od razu mam skojarzenie z Arkiem i jego blogiem. Podobnie, kiedy czytam lub widzę Anthony’ego Bourdain’a. I nawet do końca nie wiem dlaczego. Arek może nie pisze kryminałów, ale pisze za to świetne teksty – chyba właśnie za te słowne wprowadzenia przed jedzeniem lubię u niego najbardziej. Mogłabym nawet u niego nie tylko jeść po przeczytaniu, ale także czytać po jedzeniu :)
A jest co czytać. Oprócz bloga, możecie Arka znaleźć również m.in. w Monitor Magazine, w Zupie z Bobra na zwierciadło.pl oraz w serwisie na:temat.

A co dobrego do jedzenia? Jako, że jest kucharzem – zna się na rzeczy profesjonalnie. Linguine z kalafiorowym pesto brzmi nieźle. Jeszcze bardziej zachęcają mnie Kopytka z batatów i pasternaku ze smażonym jarmużem i Stiltonem. Albo to! – Uszka z bażantem w trzech odsłonach w tym z olejem świerkowym lub w popiele jabłkowym. A już zupełnie uwodzi Fondant czekoladowy perfumowany anyżem z sosem kawowo-czekoladowym.  Czyż to nie brzmi jak obietnica nieba? ;)

Inne dobre rzeczy poszukajcie sobie sami na Eat After Reading ;) Mówię Wam - warto :)

Arku, dziękuję :)


1. Książki, które czytam najchętniej:

Nie mam ulubionego gatunku, ale mam jedno kryterium- muszą mieć charakter, być autentyczne. Lubię czuć natchnienie autora,nie lubię książek grafomańskich i tych, które to grafomaństwo tuszują warsztatem i obłędnym researchem – czuję się wtedy oszukany. Mam też lekkiego bzika na tle książek z „miastem w tle” a szczególnie lubię kiedy jest to Londyn, epoka nie ma większego znaczenia aczkolwiek wiek dwudziesty przemawia do mnie najbardziej. 

Moimi ulubionymi książkami są The Colour of a Dog Running Away Gwyn’a i Mistrz i Małgorzata Bułhakowa, mam też duży sentyment do Kitchen Confidential Bourdain’a i Nie wygra się z miłością Lipatowa. 


Kiedyś dużo czytałem Tolkiena, Borisa Viana i Edgara Alana Poe i tym podobnych rzeczy, ale ostatnio najbardziej relaksują mnie kryminały, szczególnie skandynawskie. 
Uznaję tylko książki papierowe a ponieważ najczęściej czytam w łóżku, nie mogą być duże ;)


2. Ulubiona książka kulinarna:

Coco: 10 World-leading Masters Choose 100 Contemporary Chefs- otwieram ją, zaczynam przeglądać, „czytać po łebkach” i po mniej więcej 40 sekundach wpadam w lekki trans, który najczęściej skutkuje nowym daniem ;)

Wśród 10 mistrzów znajdują się takie tuzy jak Rene Redzepi, Ferran Adria czy Gordon Ramsay a wśród uczniów m.in. mój mistrz Kobe Desramaults i jego kumple David Chang, Inaki Aizpitarte czy Eneko Atxa. Minęły dopiero 4 lata od jej wydania a ci, którzy śledzą kulinaria wiedzą, że niektórzy uczniowie stworzyli własną mistrzowską ligę, żeby nie powiedzieć przerośli mistrzów.


3. Książkowe wyznanie:

Książki czytam tylko raz, jedyne do których wracam to książki kulinarne. Staram się również ich nie kolekcjonować (oprócz kulinarnych oczywiście! Haha!), kupuję w antykwariatach, sklepach dobroczynnych lub wymieniam w moim ulubionym sklepie przy Pembridge road, tuż przy stacji Notting Hill Gate w Londynie (to tak na wszelki wypadek gdyby ktoś chciał skorzystać).
Wyznaję też zasadę, że czytanie usypia (moją) kreatywność. 


4. Książka, którą czytam obecnie:

Właśnie skończyłem czytać Jak zostałem głupcem Martina Page’a a czytam równolegle Jaskinię hałasu Wojtka Lisa i Tomka Godlewskiego i Unwanted Kristiny Ohlsson.


Jaskinia hałasu to swoista encyklopedia powstania polskiej podziemnej sceny metalowej. Wspaniała podróż w czasie a tym bardziej miła, że brałem w niej udział i zostało to zauważone przez autorów.
Unwanted to typowy skandynawski thriller/kryminał o porwanym dziecku. Doskonały odmóżdżacz po całym dniu pracy.



6 komentarzy:

  1. no proszę, Arka ulubiona książka to również Mistrz i Małgorzata :] w końcu to klasyka gatunku.
    miło było dowiedzieć się czegoś ciekawego o tym, kogo się szanuje i podczytuje w sieci :]

    OdpowiedzUsuń
  2. ale research nie jest zły, nie? czasem jest odwrotnie i powala jego brak i zastąpiony grafomańskim natchnieniem - ja się chyba częściej z tym przypadkiem spotkałam, chociaż oczywiście z tego co właśnie przeczytałam czytamy zupełnie inne książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Arka blog. Ma ciekawe przepisy, a do tego bardzo fajnie pisze. :)
    Ja podobnie jak Arek zaczytuję się w kryminałach skandynawskich, uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja z przyjemnością czytam bog Arka, nie tylko dla przepisów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ideał :) Nie dość, że potrafi gotować, to jeszcze czyta...

    OdpowiedzUsuń
  6. "Mistrz mi Malgorzata" to rowniez moja ulubiona ksiazka :) Jak milo spotkac "pokrewna dusze" :)

    Fajny ten Twoj blog Oczko :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...