sobota, 10 sierpnia 2013

Kulinarni czytają. Nobleva - Galangal i Aylesbury days

A oto nastała chwila, kiedy Gościem w kulinarnym cyklu jest… „matka chrzestna” Czytelniczego (i zapewne nawet o swoim tytule nie ma pojęcia ;)). Bo wszystko zaczęło się od pomysłu, a iskrą, która spowodowała, że blog powstał, był właśnie ten oto wpis Noblevy.

I chociaż Ewa nie prowadzi już swojego kulinarnego bloga – Galangal, mimo wszystko warto tam zajrzeć, bo archiwalne wpisy również mogą się Wam spodobać. Polecam Wam szczególnie wygrzebane, stare przepisy, które Ewa zaadaptowała na potrzeby akcji „Gotujemy po polsku”. Ciekawym pomysłem było wprowadzenie serii „Męska szkoła gotowania”, w której pałeczkę w kuchni przejęła męska część rodziny. Korzystając z sezonu zerknijcie na pikantny dżem z pomidorów i chili. A jeżeli nie spotkaliście się jeszcze z czarnym czosnkiem - możecie to właśnie nadrobić. Tym, co lubią piękne zdjęcia, kieruję szczególnie na obraz „Słoiczka mocy”. Dla mnie jest ono absolutnie piękne w swej prostocie.

Jak wspominałam wyżej - Galangal, jest blogiem archiwalnym. Co nie oznacza, że Ewa nie pisze na blogu. Pisze, owszem, ale na innym. 
Aylesbury days, bo o nim mowa - jest blogiem… hmmm... niezobowiązującym, bez żadnego konkretnego tematu - nieco o gotowaniu (a jakże!), o szyciu, pomysły z serii DIY, o codzienności. O wszystkim i o niczym? – zapytacie. Nie, na pewno nie, szczególnie, że według mnie Ewa odkrywa tam naturę gawędziarza - „Bardzo długi babski wpis” jest według mnie jedną z takich ciekawszych opowieści. 

Na Aylesbury days lubię wpadać ot tak! Zapoznajcie się z tym blogiem. Może i Wy zostaniecie jego Czytelnikami?  :)


Ewo, dziękuję za szybkość ;) I duuużo zdrowia Ci życzę :)


1. Książki, które czytam najchętniej:

Najchętniej? Kulinarne, niekoniecznie z przepisami. Lubię czytać o ludziach w kontekście jedzenia, może nie tak bardzo o ich kulinarnych dokonaniach tylko o tym co sprawiło, że gotują tak jak gotują, takie autobiografie ilustrowane jedzeniem. Nie przemawiają do mnie książki kulinarne, które nie otwierają przede mną ani żadnego życiowego doświadczenia ani wiedzy, a są jedynie kolekcją przepisów. Lubię takie książki kulinarne, które są przedłużeniem czyjejś osobowości, w których słychać głos autora, dlatego lubię czytać Ricka Steina, Nigela Slatera, Denisa Cottera i Darinę Allen. 



Poza tym lubię książki o ogrodach, które w podobny sposób nie są spisem roślin lecz opowieścią o związku ogrodnika i ogrodu (np. Monty Don). Na moim stoliku nocnym zawsze znajduje się jakaś książka hobbystyczna, może być o szyciu, kaligrafii albo o artystycznym wbijaniu gwoździ, ale zawsze jakaś jest. Lubię literaturę faktu, reportaże, książki historyczne i biografie, ale nie stronię od fikcji. Jestem fanką angielskiej klasyki, polskiej poezji i dobrego kryminału. Od ośmiu lat mieszkam w Irlandii Północnej i mały mam dostęp do nowości czytelniczych na polskim rynku (chociaż czasem i do mnie coś dociera) ale przez to czytam rzeczy, których nigdy przenigdy nie przeczytałabym mieszkając w Polsce: książek o dorastaniu w kipiącym konfliktem Belfaście, o horrorze i metafizyce dorastania na irlandzkiej prowincji.

Od dwudziestu lat regularnie czytam Biblię i chociaż dobrze ją znam wciąż na nowo odkrywam, bo to bogata w historie i gatunki literackie księga. Niedawno odkryłam tłumaczenie Nowa Biblia Gdańska i jestem zakochana w tym przekładzie - dzięki niemu biblijne historie odbieram w nowym świetle, a polszczyzna tego tłumaczenia jest po prostu przepięknie mięsista.


2. Ulubiona książka kulinarna:

Forgotten Skills of Cooking Dariny Allen. Ta książka to skarb i gdybym miała posiadać w domu jedną jedyną to byłaby to właśnie ta.


Darina od kilkudziesięciu lat prowadzi szkołę gotowania w Ballymaloe, na południu Irlandii i jak mówi o niej Nigel Slater 'Jest niewiele rzeczy, których ta gourmet grande dame nie wie'. Cała filozofia Ballymaloe opiera się na bliskiej relacji pomiędzy kucharzem a produktem, który jest lokalny i sezonowy. Pierwszy przepis, którego nauczycie się u Dariny to przepis na kompost, bo nie ma przecież lepszej gwarancji jakości i świeżości niż to, że się produkt samemu wyhodowało.




Pierwszy rozdział książki poświęcony jest zbieractwu: jadalnym dzikim roślinom, kwiatom, jagodom, orzechom, grzybom, a także wszystkiemu co można znaleźć na irlandzkich plażach, od wodorostów do skorupiaków. Następny rozdział traktuje o rybach, a późniejsze o dzikiej zwierzynie, wołowinie, nabiale, jajkach, drobiu, wieprzowinie, jagnięcinie, ziołach i warzywach, przetworach, deserach i chlebach. Wszystkie rozdziały dogłębnie przyglądają się właśnie tym starym, zapomnianym, a często podstawowym umiejętnościom gotowania. Z książki dowiecie się jak zrobić masło i upiec chleb w puszce lub na żeliwnej płycie, jakie kaczki hodować i jak zbudować wędzarnię. Książka jest cudowna pod względem nie tylko treści - jest solidnie oprawiona w twardą, imitującą płótno oprawę, ma piękną typografię i bardzo nastrojowe zdjęcia Petera Cassidy. Bardzo polecam, chociaż nie wiem czy została ona wydana po polsku.
Z tej książki Dariny Allen pochodzi kilka moich kulinarnych hitów wszech czasów, które publikowałam kiedyś na Galangalu: pikantny dżem z pomidorów, delikatny dżem śliwkowy, konfitura z cebuli, syrop z róży oraz wędzenie w puszce.


3. Książkowe wyznanie:

Mam dwa.
1. Mam 'fazy' na czytanie powieści. W poprzednim roku czytałam jak szalona, po kilka książek w tygodniu, w tym roku od stycznia przeczytałam w całości jedną jedyną powieść  - The Unlikely Pilgrimage of Harold Fry Rachel Joyce. Każdą inną, którą wzięłam w tym roku do ręki odłożyłam po kilku stronach - bez jaśnie rysującej się przyczyny. Powieściowe ennui?
2. Nie kolekcjonuję książek, korzystam z bibliotek i antykwariatów. Jeśli kupuję nowe książki to są to zazwyczaj książki kucharskie i dla dzieci (jestem mamą mola książkowego i dziecka które lubi czytać), które już w domu zostają. Podobają mi się domowe biblioteczki, ale mam w domu alergików i mało miejsca.


4. Książka, którą czytam obecnie:

Czytam trzy. Zacznę od powieści, której przeczytałam już kilka stron i której chyba nie odłożę dopóki nie skończę, to The Guernsey Literary and Potatoe Peel Pie Society Mary Ann Shaffer. Akcja powieści (a raczej listów, bo to powieść epistolarna) toczy się rok po zakończeniu drugiej wojny światowej, a jej bohaterką jest młoda pisarka Juliet Ashton. Pewnego dnia Juliet dostaje list od Dawsey'a Adamsa z wyspy Guernsey, który napotkał książkę, która należała kiedyś do Juliet. Nawiązuje się między nimi korespondencja .... z opisu wiem, że  Juliet na wyspę pojedzie, że towarzystwo o przedziwnej nazwie i pookupacyjna wyspa ją zafascynuje, ale to tyle. Na etapie na którym jestem Juliet wymienia listy ze swoim wydawcą i rzuca imbrykiem herbaty w impertynenckiego dziennikarza. Może być ciekawie. Literackie towarzystwo zapiekanki z obierek ziemniaka też mnie dosyć intryguje i trochę się domyślam o co może chodzić skoro wyspa była okupowana przez Niemców  ... poczytamy zobaczymy.  



Czytam Dziką Kuchnię Łukasza Łuczaja. Fascynująca, nawet nie muszę z niej nic nigdy ugotować żeby mi się podobała.
Czytam India Ricka Steina. Po powrocie z wakacji rozchorowałam się potwornie i mąż kupił mi tę książkę na pocieszenie. Nie mógł lepiej trafić. Od obejrzenia serii na BBC wiedziałam, że książkę prędzej czy później sobie kupię, ale lista marzeń zawsze długa, więc miało to być kiedyś. Indie to dla mnie kulinarny raj. Radość moja z prezentu była więc ogromna, dobrze mnie zna ten mój mąż. Chyba liczył się z tym, że będę mu to teraz gotowała. Albo kto wie, może liczył właśnie na to?



11 komentarzy:

  1. ooo jak miło się czyta ,a oba blogi(archiwalny i obecny) bardzo ciekawe , muszę w wolnej chwili trochę tam pogrzebać:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zaspałam .........!!!
    Jest mi ogromnie przemiło i serduszko mi trzepocze ze wzruszenia na tą matkę chrzestną :)
    odkrywam naturę gawędziarza powiadasz, podoba mi się, chyba za tym pójdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiesz dlaczego się spodziewałam formy ;)))

      Usuń
  3. pamiętam ten wpis o zamknięciu bloga, sama się wtedy mocno zastanowiłam nad blogowaniem i ...zostałam ! bardzo ciekawa notka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak cudownie przeczytać o Ewci! Super! Bardzo lubię nowego bloga Ewy.
    Ale nie mogę nie pochwalić Gosi. Gosiu, naprawdę w cudowny sposób przedstawiasz każdą blogerkę, niemal jak swatka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak swatka, a to dobre ;)))
      A co powiesz na przedstawienie... blogera? ;)))

      Usuń
  5. Lektura takich książek by mi się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Ja również chętnie bym je przekartkowała :)

      Usuń
  6. I ja lubię bloga Ewy. Jednego i drugiego zresztą:).
    I cieszę się, że Ewa nadal pisze, pokazując nam swoje talenty :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...