sobota, 12 kwietnia 2014

Literatura od kuchni 3: „Fictitious Dishes”


Bohaterowie w książkach kochają, nienawidzą, walczą, pracują i robią tysiąc innych rzeczy. Często jednak zasiadają również do stołu. Wtedy na karty wkracza nowy bohater – jedzenie. Lubię wynajdywać te kulinarne fragmenty w książkach. 

Wygląda na to, że nie ja jedyna. W tym miesiącu bowiem ma ukazać się książka-album autorki Dinah Fried „Fictitious Dishes” z 50 fotografiami literackich dań. 




Tutaj możecie obejrzeć kilka przykładowych zdjęć z kulinarną interpretacją m.in. Olivera Twista, Alicji z Krainy Czarów czy z Poszukiwania straconego czasu.

A poniżej garść cytatów z ostatnio czytanych przeze mnie  książek:

„Urszula szybko i z gracją podała mu śniadanie, szczebiocąc przy tym z ożywieniem. Vincent miał lat dwadzieścia jeden i kochał po raz pierwszy. Życie stało przed nim otworem. Wierzył, że będzie szczęśliwy, jeśli aż do śmierci wolno mu będzie jeść śniadanie, siedząc naprzeciw Urszuli.
Urszula przyniosła boczek, jajko i filiżankę mocnej, ciemnej herbaty. Kręciła się na krześle vis-à-vis Vincenta, poprawiała kasztanowe loki i uśmiechała się do niego, podając mu kolejno sól, pieprz, masło i tosty.”
(Irving Stone – „Pasja życia”)


„W tym czasie przez pałac przewijali się różni ważni goście; jednym z nich był prezydent Francji, który sprawił Jej Wysokość spory zawód kompletną nieznajomością utworów Geneta. (…) chociaż był on beznadziejny, jeśli chodzi o twórczość Geneta (…), okazał się prawdziwą kopalnią informacji na temat Prousta (…), więc Jej Wysokość mogła poszerzyć nieco wiedzę:
- (…) pewnego razu, kiedy umoczył ciastko w herbacie (okropny zwyczaj), przypomniała mu się cała przeszłość. Cóż, próbowałam – na mnie to nie działa. Kiedy byłam dzieckiem, największym specjałem były ciastka od Fullera. Gdybym miała sposobność skosztować jednego teraz, kto wie, może by się udało, ale herbaciarnię zamknięto przed laty. Trudno, żadnych nowych wspomnień.”


„Tak bardzo chciałabym zanurkować pod powierzchnię kamiennej psychicznej tarczy babki Jiang, bu zrozumieć, co czuła, gdy szykowała dla Huanzi kapuśniak. Przez całą zimę, gdy Huanzi mieszkała u nas w domu czekając na rozwiązanie, otrzymywała z rąk babki Jiang miskę za miską z kapuśniakiem. Zjadała ją do ostatniej kropli, oblizywała wargi i mówiła:
- Uwielbiam tę zupę. Tylko ją mogę teraz jeść.
Kiedy babka Jiang podawała jej miskę z zupą i spoglądała na rosnący z każdym dniem jej brzuch, jej twarz miała raczej znudzony wyraz, ale za każdym razem powtarzała:
- Jest zima. Nie ma żadnych dzikich ziół. Nie mogę ci dać nic poza tym kapuśniakiem.
Kapustę ukiszono w wielkim glinianym naczyniu. Kiedy tylko Huanzi robiła się głodna, zanurzała rękę w czarnej solance, wyciągała garść kapusty i zjadała. Pewnego dnia Huanzi wyciągnęła dłoń pełną kapusty, ale nie mogła jej przełknąć. Łzy napłynęły jej do oczu, rzuciła na ziemię kapustę ze złością, tupnęła nogą i wrzasnęła na cały głos:
- Dlaczego w całym domu nie ma nic poza kiszoną kapustą, kiszoną kapustą i kiszoną kapustą?
Babka Jiang podeszła, podniosła z ziemi kapustę, włożyła ją z powrotem do glinianego naczynia i powiedziała ostro:
- Jest zima, nie mogę ci dać nic poza zupą z kapusty. Jeśli nie możesz jej jeść, nie możesz jej rzucać na podłogę.”


„Wysunęłam się ostrożnie ze swego schronienia i zeszłam na dół tylnymi schodami prowadzącymi prosto do kuchni. Tu buchał ogień, wrzał ruch; zupa i ryba były na wydaniu, a kucharka pochylała się nad rozpaloną blachą zdenerwowana, rozczerwieniona, jak gdyby się sama wnet miała rozpalić. (…) Przesuwając się przez ten chaos, dotarłam wreszcie do podręcznej spiżarki; tam zabrałam zimne kurczę, chleb, trochę ciastek, dwa talerze, nóż, widelec i z tym łupem pośpiesznie zawróciłam.”
(Charlotte Brontë – „Dziwne losy Jane Eyre”)



2 komentarze:

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...