środa, 26 listopada 2014

Chorzy z urojenia. Anna Kozak - "Okna"



„- Jak myślisz, jak świat wygląda z tamtej strony? – zapytała.
- Tak samo jak z naszej, tyle, że odwrotnie.”*

Czytając książkę, której fabuła rozgrywa się w szpitalu dla psychicznie chorych można spodziewać się wiele. Wszak nigdy nie wiadomo, czym mogą zaskoczyć osoby, których mózg funkcjonuje odmiennie od normy. Z takim samym nastawieniem rozpoczynałam czytać „Okna”. Z góry założyłam, że wszystko, na co tam napotkam może być surrealistyczne, psychodeliczne i ogólnie zwariowane.

Nie zawiodłam się. Pojawiły się pielęgniarki z anielskimi skrzydłami, ordynator wyobrażający sobie, iż jest końską muchą, którą próbuje plasnąć cycata podwładna, pacjent z nieustającą erekcją, skazany jest na noszenie piżamy, bo przez wzwód nie może dopiąć spodni, święte krzesło, będące świadkiem porodu psychicznie chorej, która marząc o dziecku karmiła piersią psa, oraz wyrastający nagle w gabinecie gąszcz słoneczników.

Nic z powyższych mnie nie zdziwiło. Przypomniałam sobie, że nie takie rzeczy działy się w „Przerwanej lekcji muzyki” Susanny Kaysen, w „Locie nad kukułczym gniazdem” Kena Kesseya, czy w rosyjskim „Domu wariatów” w reżyserii Andrieja Konczałowskiego. Nawet sobie pomyślałam, że „Okna” będą chciały aspirować do bycia polską odpowiedzią na książkę Kesseya…

Mam tymczasem dość mieszane uczucia związane z tą książką.  Czytałam ją z nadzieją, że w końcu natrafię na jakąś akcję, na fragment, który mnie zainteresuje i pochłonie. Naprawdę na to liczyłam przerzucając kolejne kartki i kiedy dotarłam do ostatniej – pozostałam z wrażeniem, że moje oczekiwania rozminęły się z tym, co zaoferowała autorka "Okien". Czasami trafia się na książki, które sprawiają wrażenie napisanych dla samej idei ich wydania. I niestety – tak właśnie według mnie było w tym przypadku.

Aby nie umniejszyć powieści za bardzo, muszę jednak przyznać, że udał jej się, zapewne zamierzony, zabieg „zmylenia przeciwnika”. W pewnym momencie urojenia mają już wszyscy. Nawet czytelnik może się nagle złapać na tym, że przestaje wyłapywać, czy scena, którą czyta jest wydarzeniem w fabule, czy tylko snem, który przypadł w udziale jednemu z bohaterów.
Duży plus wędruje również dla Katarzyny Konior, której projekt okładki bezpośrednio odwołuje się do fragmentu w powieści.


Oglądałam kiedyś film „Las Vegas Parano”. To psychodela z udziałem Johnny’ego Deppa, wcielającego się w faceta z szalonych lat sześćdziesiątych, w których eksperymenty z LSD były normą. Kiedy o nim sobie przypominam, stwierdzam, iż jest to na tyle „pokręcony” film, że do końca nie wiadomo, co autorzy (scenarzysta i reżyser) mieli na myśli. Zarówno w trakcie oglądania, jak i po. Podobne wrażenie pozostawiły po sobie „Okna” Anny Kozak.


2/6

Książkę do recenzji przekazało wydawnictwo MUZA SA


Dla zainteresowanych tym tytułem – książkę zostawiam w notce wymiennej. Zerknij tam, jeżeli masz ochotę zostać jej nowym właścicielem  ;)

___________________________
* Anna Kozak – Okna; wyd. Akurat 2014 (imprint wyd. MUZA SA)

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:


8 komentarzy:

  1. Ocena bardzo słabiutka i skutecznie odstraszająca od książki... Więc raczej nie przeczytam ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie piszę recenzenckich laurek, więc ocena współmierna do odczuć po lekturze. Nie wszystkim się wszystko podoba.

      Usuń
  2. Szkoda, że książka niczym Cię nie zachwyciła. Będę niebawem ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodobał mi się koncept na okładkę ;)

      Ciekawa jestem Twoich wrażeń.

      Usuń
  3. Chyba nie do końca ta tematyka mnie nie przekonuje, choć może w przyszłości coś się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książkami jak ze smakiem - upodobania zmieniają się nam co jakiś czas ;)

      Usuń
  4. Bardzo mi się podoba okładka tej książki, chociaż z Twojej recenzji wiem, że nie jestem w stanie dokładnie jej zrozumieć bez lektury tej powieści. Szkoda, że ,,Okna" są tak kiepskie, bo wiele sobie po nich obiecywałam. Teraz, podobnie jak Ty, mam w stosunku do nich mieszane odczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz - co osoba, to inny gust. Nie nastawiaj się negatywnie - a nóż widelec się spodoba?

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...