piątek, 12 czerwca 2015

Sowiecki człowiek w supermarkecie. Swietłana Aleksijewicz - Czasy Secondhand. Koniec czerwonego człowieka


„Przed rewolucją 1917 roku Aleksander Grin napisał: „A przyszłość jakoś przestała być na swoim miejscu.” Minęło sto lat i znowu przyszłość nie jest na swoim miejscu. Dostały się nam czasu używane, czasy secondhand.”*



Może to zabrzmi dziwnie, ale lubię Rosję. Lubię ją w ujęciu kulturowym: lubię rosyjską literaturę, wielbię miłością wielką cerkiewne chóry, podziwiam kunszt pisania ikon. Języka rosyjskiego uczyłam się od piątej klasy podstawówki do ukończenia studiów pierwszego stopnia.  Język rosyjski brzmi dla mnie bardzo melodyjnie i dość pieszczotliwie. Uwielbiam go słuchać. Nie bez przyczyny mój nick to zemfiroczka: wymyślając go zlepiłam ze sobą Zemfirę (moją ówczesną ulubioną rosyjską wokalistkę) i Oczko (jak mawiał na mnie brat mamy). Zlepiłam je specjalnie, bo lubię zdrobniałe brzmienie rosyjskich słów: romaszki, czastuszki, rubaszka, babuszka, kukuszka. Zatem - zemfiroczka.


Rosja mnie przeraża i fascynuje zarazem. Wyszukuję książki jej poświęcone, moje pierwsze zderzenie z reportażami Kapuścińskiego było za sprawą „Imperium”. A w maju Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki przypadła właśnie książce Swietłany Aleksijewicz.

To obszerny reportaż (ponad 500 stron) traktujący o ZSRR, jego upadku i współczesnej Rosji. Gdyby zapytać człowieka sowieckiego, czym jest dla niego wolność odpowiedziałby, że „brakiem strachu”, gdyby o to samo zapytać współczesnego Rosjanina, urodzonego już po upadku ZSRR być może odpowiedziałby, że wolność to „rzecz normalna”. Rosyjskie społeczeństwo charakteryzuje rozdźwięk między tym, co dawniej i co dzisiaj. Różnic międzypokoleniowych jest wiele, począwszy od standardu życia, aż do wyznawanej idei (bądź jej braku). Starsi ze swoją wiarą w socjalizm - w oczach młodych uważani są za durniów, młodzi przez starszych potępiani są za zbyt lekkie podejście do życia i spraw państwa.

Pieriestrojka Gorbaczowa jawiła się jako wielka szansa – ustrojowa i gospodarcza przebudowa miała być po to, aby wszystkim żyło się lepiej. Czy tak jest w istocie? Jeden z rozmówców Aleksijewicz stwierdził: „Rozstaliśmy się z władzą radziecką, a dostaliśmy się do dżungli.” Sowiecki człowiek nie był gotowy na taki skok, nie rozumie kultu pieniądza i nie potrafi odnaleźć się w drapieżnym kapitalizmie. Wszyscy myśleli, że jak przepędzą komunizm, to zacznie się piękna epoka. Nie zaczęła się. Z książki wyziera gorycz porażki, krzywdy i niespełnionych nadziei. Wiara w możliwość sprawiedliwego urządzenia życia rozbiła się o trudną rzeczywistość, w której nie ma miejsca dla idei. „Przyzwoici ludzie gdzieś się pochowali. Wszędzie tylko łokcie i zęby.” Kapitaliści nazywani są lokajami Ameryki, a Gorbaczow – dawna nadzieja na lepsze życie obwołany agentem CIA.

Sowiecki człowiek czuje się jak zakurzony eksponat w muzealnym magazynie. Jego wiara w utopię, w sprawiedliwy podział społeczeństwa, w którym nie ma biednych i bogatych, gdzie kraj był placem budowy, piecem hutniczym, kuźnią, gdzie nikt nie żył dla siebie, ale dla wspólnej sprawy, w którym integracja społeczna nie była tylko encyklopedycznym terminem – jest już pieśnią przeszłości. 

A miało być tak pięknie: półki w sklepach nareszcie się zapełniły, na ulicach zrobiło się kolorowo, bogato, można było szybko zbić fortunę handlując odkurzaczami, kosmetykami, czy innymi błahymi rzeczami codziennego użytku. Ci, którzy odnaleźli się w tych szalonych czasach pierwszych lat po rozpadzie ZSRR piją szampana. Wielu jednak w ramach galopującej inflacji straciło oszczędności życia, niektórzy nawet mieszkanie. Kiedyś miało się swoich bohaterów, teraz są tylko bogacze i biedota. „Nasze wnuki przegrałyby Wielką Wojnę Ojczyźnianą. Nie mają idei, nie mają wielkiego marzenia.” Kiedyś legitymacja partyjna traktowana była jak biblia, teraz radzieckie symbole są modnym artefaktem zdobiącym koszulki, w których chodzi młodzież i elementami upiększającymi restauracyjne lokale (stylizowane na te z minionej epoki). Moda na ZSRR w Rosji jest tak samo nośna, jak PRL we współczesnej Polsce. I tak samo do głosu i tam, i tu dochodzą sowieckie resentymenty.

A przecież ZSRR to nie tylko piękna idea, braterstwo, wspólna sprawa i (pozorna) równość społeczna. To również czarna karta w historii. Dlaczego Rosjanie nie chcą pamiętać czasów „Archipelagu GUŁag”? Dlaczego kult Stalina wciąż jest silny, dlaczego tak łatwo się go rozgrzesza i terror tłumaczy ważniejszą sprawą? Czy Rosjanom naprawdę potrzebna jest silna ręka? A skrajny nacjonalizm jest ważniejszy od człowieka? Zaskakująca i nieodgadniona jest rosyjska dusza, która lubi wierzyć w coś wzniosłego i walczyć dla idei.

„Ktoś bardzo trafnie powiedział, że w ciągu pięciu lat w Rosji może zmienić się wszystko, a wciągu dwustu – nic. Przestrzenie są nieogarnione, a w dodatku ta niewolnicza psychika… (…) Przywrócili herb cesarski, a hymn został stalinowski. Moskwa jest rosyjska… kapitalistyczna... A sama Rosja jak była sowiecka, tak sowiecka została. Demokraty nie widzieli tam na oczy, gdyby zobaczyli, toby rozszarpali go na strzępy. Większość pragnie wodza i przydziałów żywności.”

„Zamiast ojczyzny mamy wielki supermarket”, mówi inny rozmówca Swietłany Aleksijewicz. Nic nie warte są już odznaki i medale, kult jednostki przeszedł w kult pieniądza. Można więc zadać pytanie jaka jeszcze może być opcja dla Rosji oprócz komunizmu i kapitalizmu? Inny rozmówca stwierdził, iż „obiektywnie o socjalizmie będzie można dyskutować dopiero za jakieś 50-100 lat”.  O ile kolejna pierestrojka znowu nie wywróci do góry nogami ustalonego porządku. Podobno najkrótszy rosyjski dowcip brzmi: „Putin - demokrata”. Czujecie tę ironię?

„Czasy secondhand” są tak złożoną książką, że trudno ją lapidarnie opisać. Wiele z przytoczonych opowieści rozmówców Aleksijewicz może być tematem zupełnie odrębnej książki. I mimo, że w niektórych fragmentach jest dość wtórna względem wcześniejszego reportażu autorki, tj. „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, nie będę jej jednak umniejszać. Uważam, że to pozycja obowiązkowa również dla polskich czytelników, bo wiele aspektów poruszonych w książce można śmiało odwołać do doświadczeń Polaków.

Wracając do tegorocznej nagrody im. R. Kapuścińskiego za reportaż literacki. Otóż zastanawia mnie jedna rzecz – czym kierowała się kapituła nagrody im. Kapuścińskiego przyznając laur tej książce? Bliskością doświadczeń polskich i rosyjskich po rozpadzie ZSRR, poprawnością polityczną, czy może zachwycił ich jednak sposób prowadzenia narracji? Nie twierdzę, że ten reportaż nie zasłużył na nagrodę. To jest bardzo ważna i interesująca książka, niemniej z uwagi na to, że „Czasy secondhand” zawierają wątki  momentami dość zbieżne z tymi z nagrodzonej w 2010 r. „Wojny…” – poczułam rozczarowanie, że jednak szansy na większą promocję nie uzyskał zupełnie tematycznie dyferentny i tak bardzo przeze mnie chwalony już na blogu „Ostatni krąg” Drauzia Varelli. Obawiam się, czy kapituła, siłą rozpędu, nie nagrodzi w przyszłym roku kolejnej książki Aleksijewicz – „Cynkowi chłopcy”, których polska premiera przewidziana jest na sierpień br.
Bardzo doceniam warsztat pisarski Aleksijewicz i dobór tematów dla swoich reportaży, ale w przypadku nagród w dziedzinie reporterskiej niemniej istotna jest również różnorodność.


Na deser bardzo dobra wiadomość – z autorką będzie można się spotkać w najbliższą niedzielę, 14. czerwca na Big Book Festival, który w tym roku odbywał się będzie na jednym terenie  fabryki serów topionych przy Hożej 51 (uff! koniec z bieganiem po mieście). Wstęp wolny.


5/6
________________________________
*cytaty: Swietłana Aleksijewicz – Czasy Secondhand. Koniec czerwonego człowieka (tyt. oryginału: (fonetycznie) Wremia sekendhend. Kaniec krasnowo cziełowieka; przekł. Jerzy Czech); wyd. Czarne Wołowiec 2014

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Grunt to okładka – motyw czerwca: dziecko



6 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą we wszystkim co napisałaś. Dodałabym jeszcze, że książka ta powinna być obowiązkowa dla każdego europejskiego obywatela, przynajmniej od mojego pokolenia 83 w dół, którzy komunizm znają tylko z opowiadań w zasadzie. Ale nawet ci, którzy z nim żyli na co dzień nie widzą jak to, w dalekiej Rosji i nie tylko wyglądało. Polecam i pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu. Myślę, że powstanie jeszcze niejedna książka o czasach postsowieckich.

      Usuń
  2. Też lubię Rosję, jakkolwiek to dziwnie brzmi. Od dawna żałuję, że jako drugiego języka nie wybrałam rosyjskiego (po ośmiu latach nauki z niemieckiego niewiele pamiętam, a rosyjskiego używałabym z przyjemnością).

    Dużo czytam o Rosji, tej dawnej i tej obecnej. Z najnowszych reportaży wyłania się dosyć przygnębiający obraz mocarstwa, które nie jest już mocnym reżimem, ale też nie jest demokracją. To, iż tkwi pośrodku, w przedziwnym stanie zawieszenia, z luksusowymi autami jeżdżącymi po Moskwie i łagrami wciąż żywo funkcjonującymi na dalekim wschodzie, jest smutne i jednocześnie przerażające. Brak klasy średniej to też współczesna bolączka Rosji.

    Jeśli chodzi o reportaże o Rosji to lubię poznawać różne aspekty tego kraju. Dlatego fascynują mnie nie tylko książki wprost traktujące o Rosji, lecz także te, w których Rosja znajduje się w tle (vide: "Toast za przodków" Wojciecha Góreckiego).

    Bardzo podobała mi się też "Biała gorączka" Jacka Hugo - Badera, który jest dosyć krytykowany za retorykę, ale wydaje mi się, że doskonale oddał ten chłodny rosyjski klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację - ten rozdźwięk bogactwa i biedy jest najbardziej dojmujący. Pod koniec lipca Czarne wypuszcza książkę "Jądro ciemności", które dotyka tego problemu. https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/jadro-dziwnosci

      Góreckiego natomiast czytałam "Planetę Kaukaz". Swoją drogą, może Cię zainteresować, że Aleksijewicz w "Czasach secondhand" sygnalizuje problem współżycia Ormian i Azerów po rozpadzie ZSRR. Tak a propos.

      Usuń
  3. Mam ogromną chęć przeczytać "Czasy secondhand" Aleksijewiczowej.
    Dzisiaj Rosja to nie tylko nasza historia, ale również teraźniejszość i przyszłość. Polska mimo wielu nieporozumień jest z nią związana.
    Aby zrozumieć nasze polsko-rosyjskie stosunki, należy przyjrzeć się szerzej naszemu niedalekiemu sąsiadowi i wyrobić sobie swoją własną opinię. Takie pozycje jak te mogą przydać się każdemu laikowi (choćby takiemu jak ja). Dlatego jak tylko zdobędę tę książkę, z ogromną chęcią i przyjemnością (mam nadzieję) ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawa książka. Zdecydowanie poszerza temat, fragmentami bardzo zadziwia. Interesującej i pouczającej lektury :)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...