niedziela, 19 marca 2017

O tym, że mogą cię śledzić. Remigiusz Mróz - Inwigilacja


Kilkakrotnie zapewniał, że na żadnym etapie nie złamano prawa. I miał stuprocentową rację. Ustawa przewidywała służbom tak szerokie kompetencje, że inwigilować można było właściwie każdego. Założenie podsłuchu nadal wymagało trochę więcej wysiłku, ale monitorowanie obywatela w sieci nie stanowiło większego problemu.*



Wow! Piąty już tom przygód Chyłki i Zordona to tym razem niezła petarda! Autor się postarał na tyle, że nawet w moim osobistym rankingu przebił tom pierwszy tj. „Kasację”. W „Inwigilacji” zaczyna się ciekawie i kończy jeszcze lepiej. Gdyby moje dziecko dało mi w ciągu dnia więcej czasu na lekturę, pewnie uporałabym się z książką nie w pięć, a góra dwa dni. Tak mnie tym razem do siebie przyssała ;)

A propos dziecka – tom czwarty zakończył się zaskakującą wieścią głoszącą, że Chyłka zaszła w ciążę. Zastanawiałam się, czy w „Inwigilacji” temat pójdzie dalej, czy to tylko takie puszczenie oczka dla zaostrzenia apetytu czytelników. Ale jednak! Ciąża jest, nawet rozwija się dalej, z Chyłki wychodzą pewne konserwatywne poglądy, o których nikt by ją nie podejrzewał, a na dodatek rozpoczynają się poszukiwania potencjalnego in statu nascendi tatusia wciąż tworzącego się Chyłczątka.

Zaś sama Chyłka z coraz większym z przodu, jak to sama określa, bebzolem broni w sądzie… islamistę, który jest podejrzany o zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w Złotych Tarasach, czyli właściwie… baaaardzo po sąsiedzku z kancelarią Żelazny&McVay. Sprawa głośna, gorąca i praktycznie przegrana, ale dająca Chyłce szansę wyjścia z prawniczego cienia, w którym to pogrążyły ją wydarzenia z poprzednich tomów. I jak zwykle fabuła jest wartka, wciągająca, przewrotnie zaskakująca i oczywiście obfitująca w humorystyczny i cięty język Chyłki. Znowu nie zdradzę nic więcej z fabuły, bo szkoda byście już na starcie stracili całą zabawę. Powiem tylko, że w związku z toczącą się sprawą pojawia się rozpacz po stracie… iks piątki ;) A być może wiecie, jaką miłością Chyłka darzyła swój bardzo mały wóz ;)

Mnie jak zwykle bardzo interesowała warstwa fabuły, w której przewijały się elementy prawa karnego. I ponownie znalazłam kilka interesujących fragmentów, o których nie miałam pojęcia, za co składam Autorowi wielkie dzięki. Szczególnie, że ponownie wykorzystał zmieniającą się sytuację prawną: mam tutaj na myśli ustawę o konfiskacie rozszerzonej i tzw. ustawę inwigilacyjną, czyli nowelę, która w zeszłym roku zmieniła szereg ustaw dając służbom (m.in. Policji, CBA, ŻW, czy choćby celnikom) dużo większe uprawnienia do śledzenia obywateli. I tym samym powieść stawia pytanie o to, co jest ważniejsze: wolność jednostki i jej prawo do prywatności, czy bezpieczeństwo państwa. Oto dylemat moralny, tym większy, kiedy dołączyć do tego rozważania na temat dyskryminacji ze względu na wyznanie. Ciekawy to temat do wzięcia na tapet ;)

Patrzę teraz na moje notatki, które poczyniłam w trakcie czytania książki i jest coś, o czym muszę wspomnieć:
Żelazny spojrzał na spinki, jego ręka mechanicznie drgnęła. Ostatecznie jednak po nie nie sięgnął. Może ktoś mu napomknął, jak irytujący jest to zwyczaj, a może sam uznał, że imienny partner jednej z największych warszawskich kancelarii nie powinien przejawiać cech niemal obsesyjno-kompulsywnych.

O wielcy bogowie! Dzięki, wielkie dzięki Autorze! Co ja się nairytowałam czytając „Immunitet” to moje. Jak dobrze, że Artur Żelazny przemyślał sprawę :) No to mamy tutaj plusik, ale i tym razem coś znalazłam ;) Ostatnio liczyłam, ile razy pojawi się słowo „ziarno”. Zaś w najnowszym tomie śledziłam nagromadzenie słowa „lakoniczny”, który w parze z „lapidarnym” pojawiał się jak grzyby po deszczu ;) Ależ jestem czepialska ;)


A już na zupełny koniec same miłe rzeczy, czyli ulubione cytaty:

Żelazny trwał w bezruchu za biurkiem wlepiając w nią wzrok. Brakowało tylko, by z nozdrzy zaczął ulatywać mu dym.
- Zakryj te oczy Saurona – mruknęła Joanna, zajmując miejsce, które zwolniła kobieta. – Działają mi na nerwy.
- Masz tupet…
- Nie. Tupet ma Trump, ja po prostu nie umiem być do końca poprawna.



Szybko wyjaśniła Kormakowi, co się wydarzyło.
- I następnym razem trzymaj gębę zamkniętą jak supermarket w święto narodowe.



Paderborn podniósł się i poprawił marynarkę. Kordianowi przyszło do głowy, że powinien zainwestować w nieco większy rozmiar, bo ta sprawiała wrażenie, jakby w barkach miała pęknąć. Kiedy ten człowiek znajdował czas, by tak przypakować? Oryński nie mógł wykroić nawet godziny w trakcie dnia na slow jogging. Na jego koncie na Endomondo przebyte kilometry mogłyby pojawić się tylko, gdyby do statystyk włączano dystans przewiniętych na Facebooku postów.



No i jak tam? Zachęceni? :) Jeżeli tak, to dawajcie do księgarni, bo w środę była premiera, a taki Mróz na zakończenie zimy jest idealny ;)

A propos tomów poprzednich - tutaj na blogu znajdziecie ich recenzje. Otrzymały swój specjalny tag Chyłka z Zordonem ;)


6/6
_______________
* wszystkie cytaty: Remigiusz Mróz, Inwigilacja; wyd. Czwarta Strona 2017
Egzemplarz do recenzji przekazała Czwarta Strona (imprint Wydawnictwa Poznańskiego)

3 komentarze:

  1. Chyłka zdecydowanie jest tutaj w formie. I to pomimo pasożyta. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem jest to najlepsza część z serii o Chyłce i Zordonie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie można w tym miejscu nie zacytować Benjamina Franklina: "Ci którzy rezygnują z Wolności w imię odrobiny tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich." Myślę podobnie, a książką się zainteresuje.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...