piątek, 13 grudnia 2013

Moje Koty Książkowe


W ostatnim wpisie z recenzją książki o kocie Homerze, obiecałam, że pokażę Wam moje koty książkowe. Jako że nie rzucam słów na wiatr – voila! Oto one :)

Na dobry początek domownicy:
Aleks – od początku wykazywał zainteresowanie książkami. Ze mną czytał „Braci Karamazow”. Następnie udał się na samodzielne poszukiwania. Przy okazji – kto powiedział, że na półkach mogą być tylko książki? ;)






Domownik drugi - Misia. Kiedy poszukiwałam kandydatki na siostrę dla Aleksa i przeglądałam zdjęcia fundacyjne oraz z domów tymczasowych – zakochałam się w Misi właśnie z tych poniższych zdjęć. Jeszcze tego samego dnia podjęłam kroki zmierzające do jej adopcji.
Sami widzicie, że u nas ona się świetnie odnajduje – leżakowanie z książką to przyjemne zajęcie – wiedzą o tym nie tylko ludzie ;)




Kalendarz z kotem Simona podpowiada mi, że dzisiaj obchodzony jest Dzień Księgarza. Jakże mogłabym zatem nie wspomnieć o kotach księgarnianych i antykwarycznych?

„Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafona to obowiązkowa lektura każdego mola książkowego. Oprócz ciekawej książkowej fabuły, powieść kryje w sobie również zdjęcia, które kiedyś wykonał Francesco Catala Roca. Między innymi to zdjęcie:


Pierwszym z napotkanych na żywo kotów księgarskich był Dante z Antykwariatu Naukowego na ulicy Szewskiej we Wrocławiu. Zdjęcie wprawdzie pochodzi sprzed 6 lat, ale Dante wciąż tam króluje, ostatnio mając za towarzysza kota Fuko (wcześniej zwanego Fufu).


Drugim był Docent z Leksykonu (który teraz przemianował się na Matras) na warszawskim Nowym Świecie. Docenta możecie kojarzyć z głównego zdjęcia na facebookowym profilu Czytelniczego :)


W Warszawie w księgarni na Bagateli mieszka zaś Rudolf. Do niego akurat nie mam szczęścia. Albo słońce świeci w szybę, albo kota nie ma w witrynie, a jak już jest, to odwraca się grzbietem… A pukać w szybę przecież nie będę...





Skoro już mowa o kotach księgarskich, to warto jeszcze wspomnieć o bibliotecznych. W Noworosyjsku kot Kuzia jest pracownikiem biblioteki na pełen etat. Do jego obowiązków należy spanie, zabawianie czytelników i spacery po salach. Uposażenie przyjmuje w postaci karmy. Więcej tutaj.

Swoją drogą - Koty Książkowe to wcale nie taki młody mariaż. Już nawet w średniowieczu koty interesowały się książkami. Nawet dla potomnych zostawiły cenne rękopisy, o przepraszam – łapopisy ;) Zobaczcie sami.


A jeżeli jeszcze Wam mało kotów – oprócz żywych są jeszcze drewniaki. Też książkowe ;)


A jak wyglądają Wasze Koty Książkowe?
Pamiętajcie o konkursie. Na zdjęcia czekam do niedzieli 22. grudnia.

Pozdrawiam (z Misią siedzącą na biurku)
oczko


10 komentarzy:

  1. Nie dziwię się, że Misia zauroczyła Cię na zdjęciach - jest niesamowicie fotogeniczna :) Ja, chociaż bardzo lubię koty, nie mam żadnego, ale mam nadzieje, że kiedyś się to zmieni (juz mam całą pulę imion). Żałuję też, że nigdy nie poznałam żadengo księgarskiego kota - jedyny jakiego znam, to Hipolit z Cafe Magia w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie niekoniecznie musi uwieczniać Twojego kota :)

      Misia rzeczywiście jest kotem, który ma tak sympatyczny wyraz pyszczka, że zawsze ślicznie wychodzi na zdjęciach :)

      Usuń
  2. Kot i książka to doskonałe połączenie. Moja przybłęda jest równie fotogeniczna, i odkąd pojawiła się w moim domu ma więcej zdjęć ode mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. - Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
    Śmierć zastanowił się przez chwilę.
    KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.

    Pozdrowienia dla kociaków Justa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justa, masz rację - powinnam się w końcu zabrać za Pratchetta ;)

      Pozdr! :)

      Usuń
  4. To zabieraj się za niego póki jeszcze masz chęci, bo z Pratchetta sie wyrasta, i z wiekiem tak jakoś mniej bawi.

    Ja tam teraz zastanawiam sie nad nowym Wiedźminem, czy warto po niego sięgnąć, czy czasem nie będzie to taki odgrzewany kotlet.

    Justa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem.
      nowego Asa odradzam - z tego co słyszałam, to już nie to. A poza tym - zwróć uwagę, że sagę czytałyśmy 10 lat temu, więc i emocje też inne. Ja póki c sprawdzać nie będę - no chyba, że gdzieś mi wpadnie w rękę za darmoszkę.

      Za to Robert bardzo chwali sobie grę "Wiedźmina"

      Usuń
  5. Super kociaki, Aleks jest piękny, ale Misia .... cudowna :))) Świetne jest to zdjęcie z wyciągniętym Aleksem. Moje koty (zwłaszcza Tymuś) też często tak śpią. No i moje też lubią czytać książki. Tylko ciągle nie rozumiem dlaczego lekturę zaczynają od rogów książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz... każdy ma swoją metodę na czytanie ;)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...