sobota, 24 maja 2014

Kulinarni czytają. Mirka - Gotowanie pod gruszą

Dzisiaj w cyklu „Kulinarni czytają” przedstawiam Wam Mirkę i jej blog „Gotowanie pod gruszą”.
Mirka właśnie przeprowadziła się za ocean, i jak tylko znalazła chwilę czasu – podzieliła się opowieściami o swoich książkach. Ale zanim o tym więcej opowie ona sama, ja Wam przedstawię jej blog.

„Gotowanie pod gruszą” jest zbiorem przepisów na dania słodkie i wytrawne. Szczególną jednak uwagę chcę zwrócić na Tag „Kuchnia irańska”. Ten rodzaj kuchni dość rzadko spotyka się na polskich blogach kulinarnych, dlatego warto przejrzeć propozycje Mirki. 
Inną ciekawostką są smażone ciastka, a wśród nich m.in.: niemieckie Futjes i żydowskie Fritelle de Hanukkah. 
A na koniec, coś na co właśnie zaczyna się sezon – domowe lody :) 

I taka ciekawostka – wpisy na blogu Mirki poprzedzają kuchenne aforyzmy. Wczytajcie się w nie – niektóre są naprawdę niezłe :)

Po resztę przepisów zapraszam na „Gotowanie pod gruszą”

Mirko, dziękuję za udział w cyklu i bardzo szybką odpowiedź :)


1. Książki, które czytam najchętniej:

Najchętniej czytam książki historyczne (ulubieni pisarze to Umberto Eco – uwielbiam książkę „Baudolino” oraz Arturo Pérez-Reverte, szczególnie lubię „Przygody kapitana Alatriste”), biografie (najlepiej z dużą ilością starych fotografii, które po prostu uwielbiam) oraz fantastykę (na pewno na czele z Andrzejem Sapkowskim). Chociaż bardzo lubię również niektóre kryminały (szczególnie Marka Krajewskiego, ze względu na historyczne tło oraz opis mojego ukochanego Wrocławia), science-fiction, powieści obyczajowe. Sięgam również po klasykę literatury w stylu na przykład „Madame Bovary” Flauberta, głownie w celach poznawczych. Lubię też czytać wywiady, najchętniej z osobami zaangażowanymi w ważne wydarzenia historyczne, jak np. Marek Edelman. Nie czytam poradników, reportaży oraz romansów, przynajmniej obecnie, pewnie kiedyś coś z tej kategorii przeczytałam, skoro stwierdziłam, że mi się nie podobają. Moje zbiory są obecnie dosyć skromne, ponieważ ze względu na liczne przeprowadzki w ostatnich latach nie kupowałam wielu książek, a część znajduje się w piwnicy u mamy.


Może kiedyś uda mi się połączyć je wszystkie w jedną kolekcję. Uwielbiam za to biblioteki i gdziekolwiek się przeprowadzę zaraz kieruje kroki właśnie w kierunku biblioteki. Nie wszystkie książki, które się czyta warto kupować, bo raczej się do nich nie wróci w przyszłości. Poza tym czasami brak miejsca. Natomiast są książki bez których nigdzie się nie ruszam (przeprowadzam), jak na przykład saga wiedzmińska czy śląska Sapkowskiego, ponieważ wracam do tych książek regularnie.


2. Ulubiona książka kulinarna:

Mój zbiór książek kulinarnych nie jest bardzo duży z wyżej wspomnianych powodów oraz z powodu kosztów ich zakupu.


Zazwyczaj wypożyczam książki kulinarne w bibliotece i skanuję interesujące mnie fragmenty (interesują mnie głównie przepisy, nie interesuję się fotografią kulinarną), ale jeżeli jakaś bardzo mi się spodoba to w końcu też ją kupuję. Lubię kupować książki kulinarne na wyprzedażach. Jedną z moich ostatnio ulubionych książek jest „Food of Life: Ancient Persian and Modern Iranian Cooking and Ceremonies” Najmieh Batmanglij, która nie tylko jest świetnym źródłem przepisów, ale i informacji o kulturze Iranu.


Niezmiennie od kilku lat korzystam z książki „W staropolskiej kuchni i przy polskim stole” Marii Lemnis oraz Henryka Vitry. Książka już właściwie się rozpada, ale nie mogę się bez niej obejść. 


3. Książkowe wyznanie:

Jako dziecko bardzo lubiłam czytać książki, takie jak „W Pustyni i w Puszczy” oraz „Przygody Tomka” Alfreda Szklarskiego. Potem zafascynowałam się kulturą Indian i moja ulubioną książką była książka „Złoto Gór Czarnych” Szklarskiego, ale przeczytałam wszystko o tej tematyce co było w tamtych czasach dostępne na rynku, czyli na przykład „Gwiazda Mohawka”, „Fort nad Athabaską”, itp. Potem przyszedł czas na pierwsze opracowania historyczne o tej tematyce, czyli np. „Pochowaj me serce w Wounded Knee” Dee Browna (świetna książka, muszę do niej wrócić). Wszystkie te książki wciąż posiadam, ale na razie znajdują się w piwnicy u mamy :) Jednocześnie namiętnie czytałam „Anię z Zielonego Wzgórza”, prawie znam tą książkę na pamięć. Mam do niej sentyment, ponieważ jest to pierwsza „duża” książka, którą sama przeczytałam. Pamiętam do dziś, jak na początku trudno było mi skończyć czytać pierwszą stronę. 


4. Książka, którą czytam obecnie:

Obecnie czekam na przesyłkę kilku polskich książek i w międzyczasie wypożyczyłam z biblioteki kryminał Jo Nesbo „Wybawiciel” (o autorze słyszałam, ale jak do tej pory nic nie czytałam) w języku angielskim.


Mimo, że mogę czytać zarówno po angielsku, jaki i po polsku, to jednak czytanie po polsku jest dla mnie znacznie przyjemniejsze i bardziej relaksujące. Po angielsku czytam zazwyczaj jakieś kryminały, bo nie trzeba się tutaj tak skupiać na słowach, a raczej na akcji. 



6 komentarzy:

  1. Przyznam się, że przejrzałam wszystkie Twoje wpisy z tego cyklu. Bardzo interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, bardzo mi miło, że cykl się podoba. Nieskromnie przyznam, że i ja go lubię i mam nadzieję (przy pomocy blogerów) jeszcze trochę go kontynuować :)

      Swoją drogą - może masz jakiegoś kulinarnego blogera, o którym chciałabyś przeczytać? ;)

      Usuń
  2. Dziękuję za zaproszenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też w dzieciństwie kochałam Tomka - wygrzebałam te książki u Babci, kiedy chciała je wyrzucić - a to przecież dzieciństwo mojego Taty. Zakochałam się od pierwszej, całą serię przeczytałam chyba ze trzy razy :)
    I Anię też uwielbiałam (miałam okres, gdy rozpaczałam, że też nie jestem ruda ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam całą serię z Anią, a Tomka nie tknęłam w ogóle. Nie wiem - chyba wtedy założyłam, że będzie za bardzo "chłopacki" ;)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...