sobota, 9 sierpnia 2014

Kulinarni czytają. Anita - AZgotuj!

Po dłuższej przerwie zapraszam Was na kolejny odcinek cyklu „Kulinarni czytają”. Dzisiaj Gościem jest Anita i jej blog AZgotuj!

Jak napisała u siebie – kiedyś wcale sobie nie wyobrażała, że będzie gotować. Ziemniaki obierała kwadratowo, a z jej ciastem na domowy makaron można było popełnić zbrodnię. Jednak to już tylko echa przeszłości, bo teraz nie dość, że nie słyszy od domowników skarg na temat swych dań, to na dodatek talerze są czyszczone do końca ;)

A co dobrego gotuje Anita? Sądząc po blogu, lubi słodkie wypieki. Ale nie brakuje tam również dań śniadaniowych, obiadowych i kolacji.

Ja tradycyjnie zerknęłam najpierw na zupy. Tam wypatrzyłam krem ziemniaczany z bryndzą i kminkiem, którego na pewno przyrządzę na początku jesieni. Natomiast o tej porze na deser najchętniej zjadłabym mus jaglany z brzoskwiniami. A do delektacji dobrym może być likier migdałowy ;)

Poszukajcie swoich ulubieńców :)

Anito, dziękuję za udział w cyklu



1. Książki, które czytam najchętniej:

Kiedy byłam mała ( lata 80- te) pojechałam do cioci do Krakowa. Zobaczyłam jej BIBLIOTEKĘ i ... obiecałam sobie, że tez będę mięć tyle książek. To były ciężki czasy, aby dostać jakąkolwiek książkę trzeba było czekać w długiej kolejce. Długie godziny.  Wtedy stało się głównie za lekturami. Jedyną książkę kucharską z dzieciństwa jaką pamiętam (miała ją moja mama), była to  Kuchnia polska w twardych okładkach. Lubiłam do niej zaglądać. I choć byłam mała to czytałam sobie nieporadnie.  I tak zostało mi do dziś. Z pasją je czytam, kupuję namiętnie. Był okres w moim życiu, że książki kulinarne przestały mnie interesować. Lektury, lektury, lektury... Czasami czytane z nienawiścią pod przymusem pały z polskiego.
W liceum koleżanka Iza G pożyczyła mi" Opowieści z Narnii"  Lewisa. Cały zbiór. No i przepadłam. To była najpiękniejsza książka jaką wtedy czytałam.
Czytam różne książki: Remarque-  (przez niego kupiłam Calvadosa), Marka Hłasko. Kiedyś czytałam tylko  Williama Whartona. Ale potem był Coelho, Murakami.
Obecnie jednak najchętniej czytam książki psychologiczne o rozwoju osobistym. Bardzo mnie ciekawią. Ach i biografie. 



2. Ulubiona książka kulinarna:

Ulubioną książką kulinarną .... chyba nie ma takiej. Wszystkie darzę takim samych szacunkiem i miłością. Choć mam pewne skłonności do faworyzowania książek Jamiego Olivera. Jak On gotuje. Każda potrawa jest pysznie aromatyczna. 





3. Książkowe wyznanie:

Nie lubiłam czytać jako małe dziecko. Zawsze się  źle czułam, kiedy czytałam. Ból głowy, swędzące oczy, nos. ODKRYCIE: wszystkie książki ze szkolnej biblioteki były stare i pełne kurzu. Ale musiałam czytać lektury! To była alergia na roztocza. 
Ostatnio "zdobyłam" pewną książkę w antykwariacie. Bardzo ją poszukiwałam. Szukałam kilka miesięcy. Znalazłam.  Muszę ją czytać na powietrzu.  Jest stara i mnie uczula. 
Teraz, kiedy książki pachną świeżym drukiem, a papier szeleści w palcach, aż miło jest wziąć je w ręce i czytać. 


4. Książka, którą czytam obecnie:

Obecnie doszkalam się w kwestii fotografii i ciągle ćwiczę swój angielski.


W angielskim pomaga mi moja nowa anglojęzyczna książka ( co ja piszę Biblia) Culina Mediterranea. 


No i ...zaczęłam słuchać audiobooków;) Spędziłam z nimi miłe wakacje na plaży. Morze szumiało przyjemnie a mnie do ucha mówił czarujący głos lektora czytając mi kryminał;) 




5 komentarzy:

  1. A ja nie mam ani jednej książki Jamiego. Co wydaje się być poważnym błędem, bo jego programy oglądam namiętnie. Ciągle jakoś się nie składa jednak... Cóż, poczekam na wyprzedaż na Amazonie (książki kulinarne kupuję zazwyczaj w języku angielskim, żeby C. też mógł z nich korzystać).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś jedyna pod tym względem ;) Kiedyś przeglądałam "J. O. w domu" i bardzo mi się spodobała.

      Usuń
  2. obecnie w bibliotekach nie ma już takiego kurzu, ale pamiętam czasy podstawówki. Miałam duże problemy wystać w bibliotece szkolnej. Do tego nie cierpiałam czytać wypożyczonych książek. Właśnie z powodu bardzo dużego uczulenia na roztocza. Przez to zraziłam się na długie lata do wypożyczonych książek, wolałam kupować nowe. Od kilku lat jednak, gdy przestałam mieć miejsce na książki w domu i pojawiły się dzieci, więc było mniej pieniędzy na przyjemności (m.in. kupowanie nowych książek), przełamałam się i zapisałam do gminnej biblioteki. I teraz korzystam głównie z niej, a nowe książki kupuję bardzo sporadycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo bliskie to co piszesz. Kilka dni temu znalazłam świetną książkę, niestety znów "poczułam roztocza" mimo, że wydana 1994 roku - musiałam ją porzuć. Muszę mieć koniecznie dobry papier. Ja z bibliotek nie korzystam ( choć z Narodowej podczas studiów bardzo często), ale teraz pewnie i biblioteki mają lepiej wydane książki. W sumie świetny pomysł z biblioteką:) Mam kilka książek do przeczytania, których nie mogę znaleźć a tam może są :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja też ma słabość do Jamiego Oliviera, namiętnie oglądam jego programy kulinarne i mam jedną jego książkę, planuję zakup kolejnych - nie są tanie, ale warto. Świetnie wydane i super się je przegląda i czyta. DObrze, że ja nie mam alergii na roztocza... :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...