niedziela, 15 lutego 2015

Twarz Książki, czyli rzecz o okładkach. Część V - koty


Dla kociarzy 17 lutego to istotna data. Być może mają ją nawet zaznaczoną w kalendarzu. Przyznaję, że ja tak ;) Wpadłam na pomysł, że najbliższy Międzynarodowy Dzień Kota wypadający w najbliższy wtorek (bo o tej dacie dziś mowa) – na Czytelniczym odnotuję obrazowo.

Zrobiłam krótki przegląd swojego księgozbioru w poszukiwaniu kotów: 


A skoro na bogato wyszedł wpis twarzowy cyklu – poszłam za ciosem i tym razem przejrzałam księgarnie internetowe w poszukiwaniu okładek z kotami. Na początku od razu odrzuciłam poradniki i atlasy. Przecież to nic zaskakującego, że na nich będzie sylwetka kota. Szukałam innych książek i byłam zaskoczona, że znalazłam ich tak dużo. Nie zdziwiło mnie to, że koty licznie pojawiły się na okładkach bajek, natomiast nie spodziewałam się, że ujrzę je na wielu okładkach powieści, które nie zawsze w fabule odnoszą się do jakiegokolwiek kota.
Wychodzi więc na to, że koty z samego faktu swojego istnienia są dobrym kontentem dla wydawców ;)

Po uporządkowaniu zbioru – okładki podzieliłam na kilka sekcji:

1. Ulubione – tu jest wszystko jasne. Odzwierciedlają moje graficzne sympatie.






"Kot w butach" - wyjątkowo bajka muzyczna, a nie paperback


2. Biograficzne – opowieści znanych o kotach lub mniej znanych o sławnych kotach:



3. Dzieciarnia – czyli okładki bajek, komiksu i krótkich powieści dla młodzieży. Tutaj okładek było do wyboru najwięcej. Najwięcej też kiczowatych i bardzo infantylnych. Sam „Kot w butach” ma wiele wersji graficznych, ale wiele z nich zwyczajnie kłuje w oczy. Po odrzuceniu wielu  – kolekcja zachowanych prezentuje się następująco:























4. Fabularne – czyli powieści z różnych gatunków. Załapał się również komiks. 























5. Kotłownia – innymi słowy mix tomików wierszy, limeryków, trochę fizyki, językoznawstwa i tekstów około kocich. Taki… worek z wieloma kotami ;)










I co myślicie o okładkach z kotami? O której zapomniałam? ;)

26 komentarzy:

  1. "Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku... " to była dopiero bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest dwa razy,bo mam do niej sentyment. Na kółku bibliotecznym w podstawówce mieliśmy projekt dotyczący Jachowicza.

      Usuń
  2. Aż chciałoby się powiedzieć: miau!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dobre. Chciałoby się też powiedzieć - chcę je! ;)

      Usuń
  3. Przychodzą mi na myśl jeszcze okładki S.King "Cmętarz Zwieżąt" i M. John Harrison "Nova Swing" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pozbieram Wasze podpowiedzi i zrobię małą edycję notki :)

      Usuń
  4. Można dostać zawrotów głowy od tych kociaków :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Połączenie słów kot i książka w pierwszej chwili kojarzy mi sie z cytatem z książki Pratchetta:
    – Chciałem powiedzieć (…) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
    Śmierć zastanowił się przez chwilę.
    KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE

    Justa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa :) Lubię ten cytat. Swoją drogą - muszę się wziąć w końcu za Pratchetta.

      Usuń
  6. Kotopląsu można dostać. :D

    Nie zauważyłam tu książki "Deawey. Wielki kot w małym mieście". W swoich zbiorach mam też "Kinto" Dostiana Richiego.

    A tak poza tym: świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam coś takiego http://lubimyczytac.pl/ksiazka/25575/jak-zyc-z-neurotycznym-kotem
    i kot na okładce jest :)

    Zebrałaś niezłą ekipę kotów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - kot to dość popularny obiekt książkowy ;)

      Usuń
  8. Świetny pomysł na post ;)
    Z przedstawionych pozycji czytałam niewiele, jeszcze mniej znam.
    Kot jest jeszcze na ''Cmętarzu zwieżąt'' Kinga
    (http://zapach-stron.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Trochę czasu to zajęło ;) Dopisuję Kinga :)

      Usuń
  9. Parę kotów Simona mamy na półce za sprawą siedmiolatka, który sobie zażyczył te książki na urodziny... Od kilku dni nie przestaje się śmiać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mu się nie dziwię. Mnie on też bawi :)

      Usuń
    2. Ja dopiero niedawno uległam czarowi kota Simona (na razie tylko jednego), ale tylko w wersji filmowej. Na książkę też przyjdzie stosowna pora :)

      Usuń
    3. Książka to szumnie powiedziane ;) Raczej książeczka, bo tam same obrazki ;)

      Usuń
  10. Ależ tych kotów! Świetne zestawienie! :-) Ja też kiedyś pisałam o takiej literaturze, ale w porównaniu do Ciebie wyłowiłam marne ilości! (było jeszcze "Dziecię kot" B. Beck)
    https://bibliog3.wordpress.com/2011/02/17/dzien-kota/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Bibliotekarko :) Wiem, że było na blogu, bo blog biblioteki przeczytałam "od deski do deski" ;)
      Zapamiętałam dzięki temu okładkę Terakowskiej :)

      Usuń
  11. "Kot Rabina" wygląda jak nietoperz :D.
    Miałam "Kotka Szarutka" - uwielbiałam tę książeczkę!

    OdpowiedzUsuń
  12. naprawdę fajnie piszesz
    zapraszam do siebie:
    http://monde-livres.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i zaproszenie.

      Pozdrawiam

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...