czwartek, 9 maja 2013

Biblioteczne święto. Umberto Eco - O bibliotece
















„(…) Biblioteka zawiera wszystkie struktury słowne, wszystkie warianty, na jakie pozwala dwadzieścia pięć symboli ortograficznych, ale ani jednej absolutnej niedorzeczności.” *

Tym oto wstępem z „Biblioteki Babel” Jorge Luisa Borgesa, Umberto Eco w eseju „O bibliotece” (będącym właściwie odczytem wygłoszonym 10.03.1981 r. z okazji 25-lecia Biblioteki Miejskiej w Mediolanie, mieszczącej się w Palazzo Sormani) rozprawia o… bibliotece właśnie. Zastanawia się nad jej funkcją: gromadzenia, umożliwienia czytania, dawniej ratunkiem przed zawieruszeniem się rzadkich manuskryptów i miejscem, w którym kopiści przed erą Gutenberga mozolnie przepisywali księgi. Wypunktowuje cechy złej biblioteki, jako koszmarnego miejsca, w którym bibliotekarze, niczym Cerber strzegą zasobów na kilometrowych półkach, gdzie stosuje się wielość kombinacji katalogowania, przez co znalezienie interesującej nas pozycji zakrawa o biblioteczny cud. Poza tym głównym celem takiej biblioteki powinno być zniechęcenie do czytania, a bibliotekarz powinien uważać czytelnika za nieroba i wroga. Wszystko oczywiście, jak to w przypadku Eco, napisane wdzięcznie i ze swadą. Następnie gładko przechodzi do wizji biblioteki przyjaznej, na wzór stawiając Sterling Library w Yale i bibliotekę uniwersytetu w Toronto – działające również w niedzielę, a co lepsze – w tygodniu otwarte do północy! W dobrej bibliotece zapewniony jest swobodny dostęp do regałów z książkami, informatyzacja w mgnieniu oka pozwala odnaleźć poszukiwaną książkę lub dowiedzieć się, kiedy nastąpi zwrot przetrzymywanej przez kogoś pozycji, na której nam bardzo zależy, albo umożliwić przetrzymywacza wytropić telefonicznie. W czasie dłuższego posiedzenia w czytelni, można z książką zejść na dół do baru na podgrzewane kiełbaski. A samo przebywanie w takiej bibliotece sprawia wrażenie przygody. Są oczywiście minusy dobrej biblioteki – dajmy na ten przykład kradzieże popularnych egzemplarzy. Eco stawia również pytanie o przetrwanie bibliotek w dobie informatyzacji. A na koniec cytując UNESCO, zastanawia się, czy utopijny obraz dobrej biblioteki, dostępnej dla wszystkich – bez względu na wszelkie różnice między ludźmi (fizyczne, wyznaniowe, narodowościowe, czy kulturowe) ma szansę kiedykolwiek się ziścić. Polecam.

O bibliotece nieprzypadkowo piszę teraz, bowiem wczoraj obchodziliśmy Dzień Bibliotekarza i Bibliotek, a jeszcze przez najbliższe dni trwa 10. Ogólnopolski Tydzień Bibliotek (pod hasłem: „Biblioteka przestrzenią dla kreatywnych”), mający za zadanie głównie przybliżyć czytelników do bibliotek, a także pokazać, że obecnie są to nie tylko miejsca z regałami zapełnionymi książkami, a i niejednokrotnie stają się również centrami życia kulturalnego.
Kibicuję akcji, bo dorastałam z bibliotekami. Korzystam z nich od pierwszej klasy szkoły podstawowej – na początek była to tylko biblioteka szkolna, ale kiedy szybko odkryłam, że mogę również korzystać z filii biblioteki miejskiej, z chęcią korzystałam z tej możliwości. Jeszcze do niedawna bywałam tam bardzo często i przynosiłam z nich porównywane stosy, jak teraz z księgarń i innych miejsc. Ba! W każdym mieście, w którym mieszkałam (czyli na obecną chwilę jest ich cztery) zawsze zapisywałam się do biblioteki w swojej okolicy. Ostatnio jednak nieco przystopowałam z odwiedzinami z bardzo prozaicznego powodu – zaczęłam od nowa i na dobre sama gromadzić własne książki. Jednakże sentyment do bibliotek mam i zapewne on pozostanie. Póki co, moje dwie warszawskie karty biblioteczne grzecznie czekają na bycie znowu użytecznymi. I mimo że schowane, to jednak są codziennie pod ręką, bo w portfelu. 



Na koniec w temacie bibliotek trzy ogłoszenia: dwa miejskie i jedno konkursowe:

Po pierwsze: z okazji Tygodnia Bibliotek ruszyła wczoraj akcja „Warszawa Czyta”, w której główną rolę odgrywa książka Sylwii Chutnik „Cwaniary”.

Po drugie: jeżeli lubicie jeździć na rowerze, proponuję zainteresować się imprezą „Odjazdowy Bibliotekarz”, o którym pisałam wczoraj na Facebooku. W Warszawie impreza odbędzie się w najbliższą sobotę 11. maja. Więcej informacji przeczytacie tutaj.

Oraz po trzecie: ogłaszam wynik poniedziałkowego konkursu bibliotecznego. Ponieważ pojawiły się tylko dwie odpowiedzi i obie były poprawne („Talizman, Magia i Miecz: Podziemia”), postanowiłam, że nie będzie losowania – nagroda, czyli opisywana wyżej książka Umberto Eco „O bibliotece” powędruje do Shinju i Nevermore. Dziękuję za udział, odezwę się do Was via @ 


________
* wstęp do: Umberto Eco, O bibliotece, wyd. Świat Książki


6 komentarzy:

  1. Co za zbieg okoliczności, że sama u siebie kilka godzin wcześniej również pisałam o tej niewielkiej książeczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzień bibliotek wszak ;) Zaraz rzucę okiem ;)

      Usuń
  2. Co do jazdy na rowerze, to zostają mi audibooki - ale wolę w czasie tego typu aktywności, dźwięki natury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mieście trudno wychwycić dźwięki natury ;) A na rowerze zawsze można pojechać do biblioteki :)

      Usuń
  3. Boska! Ja ją muszę mieć!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...