środa, 15 lipca 2015

Gdzie Twój miś, Krzysztofie? Douglas Lain – Mężczyzna ze Stumilowego Lasu


„Otworzył pierwszy karton i poczuł, jak zalewa go dobrze znana fala złości.
- Abby (…), przecież dobrze wiesz, że nie sprzedajemy tu Kubusia Puchatka – krzyknął, zwracając się do paczek z książkami. Jego żona była na górze, jeszcze w łóżku, a może już w łazience. (…) Gdziekolwiek była, z pewnością nie mogła go usłyszeć, a jednak miał ochotę wrzasnąć raz jeszcze, znacznie głośniej. Westchnął głęboko.
Wszedł na górę i znów zaczął krzyczeć:
- Czy my mamy wejść w spółkę ze Slesingerami i Disneyem? Czy mamy sprzedawać w księgarni lalki, misie i płyty, te wszystkie puchatkowe gadżety? I może w ogóle przestać sprzedawać inne książki? Mam się przebrać za czterolatka, żeby ściągnąć turystów? I będziesz wołać na mnie Krzyś? 
(…)
- Naprawdę uważasz, że klienci nie powinni natykać się na żadną z książek twojego ojca w naszej księgarni?
- Nie zamierzam sprzedawać tego miśka.”



Do lektury tej książki podeszłam bardzo entuzjastycznie. Szczególnie po lekturze pewnego artykułu o Krzysiu z Kubusia Puchatka. Ściślej mówiąc – o Christopherze Robinie Milne, synu A.A. Milne’a. Ten pierwszy posłużył drugiemu do stworzenia postaci chłopca do jednej z najbardziej znanej bajek - przygód Misia o małym rozumku.
Artykuł nie roztaczał jednak bajkowej wizji życia małego Christophera. Wręcz przeciwnie – opowiadał o trudnym dzieciństwie, w którym mały Krzyś dorastał pod okiem ojca-tyrana i będąc w dużej mierze jedynie narzędziem dla jego literackiego sukcesu.

Tytuł „Mężczyzna ze Stumilowego Lasu” zasugerował mi, że mogę spodziewać się zbeletryzowanej biografii dorosłego już Krzysia. Rzeczywiście, w pewnym stopniu,  owa powieść zawierała takie wątki. Jednakże Douglas Lain posłużył się Christopherem tak, jak A.A. Milne małym Krzysiem. Znowu jest on tylko elementem, służącym dla osiągnięcia z góry zamierzonego celu. Tym razem pewnego literackiego eksperymentu zwanego dekompozycją.

Zaczynało się świetnie – dorosły Krzysztof prowadzi wraz z żoną księgarnię. Zważywszy jednak na niezbyt miłe wspomnienia z dzieciństwa i negatywne uczucia dla swojego ojca, znanego pisarza - zdecydował, że nigdy nie będzie sprzedawał u siebie książek o Kubusiu Puchatku. Mimo to nie udaje mu się ustrzec przed byciem żywą maskotką, kiedy to klienci nagabują go o przeczytanie choć krótkiego fragmentu z książek jego ojca.
Krzysztofowi wkrótce rodzi się syn. Niestety, mały cierpi na autyzm, którym dość szczelnie odgradza się od świata i swoich rodziców. To duże wyzwanie dla Krzysztofa i Abby – jak znaleźć sposób na dotarcie do chłopca, którego mózg odmawia normalnego komunikowania się nawet z najbliższymi. 
Gdyby Douglas Lain skupił się właśnie na roli Krzysztofa w roli ojca – byłaby to prawdopodobnie nie tylko ciekawa i poruszająca opowieść, ale też z uwagi na problematykę osób dotkniętych autyzmem – również bardzo użyteczna społecznie.

Tymczasem autor do powieści wprowadza jeszcze jednego bohatera – małego Gerarda, z którym po kilkunastu latach zbiegną się życiowe tory Krzysztofa. 
Gerard, wtedy już młody student, nie tylko skusi go przyjazdem do stolicy Francji, ale i wciągnie w wir wydarzeń paryskiego maja 1968 roku. Krzysztof, przemawiając na stadionie Charlety, zostanie nieformalnym ambasadorem strajku porównując swojego ojca do Charlesa de Gaulle’a.

„- W taki sam sposób, w jaki mój ojciec myślał o Kubusiu, de Gaulle myśli o was. Mit waszej niewinności wam służy, a de Gaulle uważa, że dotąd po prostu sprzyjało wam szczęście. Jesteście jak dzieci, więc jak one naiwni. Zbyt wielu z was myśli dokładnie tak jak on.”


Jeżeli intencją Douglasa Laina było odczarowanie Krzysia w Krzysztofie i odłączenia go od prześladującego go Puchatka, to w tej powieści nie tylko tego nie zrobił, ale na siłę wcisnął Krzysztofowi znienawidzonego miśka. Tym razem w wersji dorosłej, bo duży Christopher po paryskich ulicach nie spaceruje już z pluszakiem, ale z prawdziwym niedźwiedziem z miejskiego zoo. 

Dużemu Krzysztofowi w „Mężczyźnie ze Stumilowego Lasu” przypadła rola elementu w literackiej dekompozycji, elementu dla innej opowieści, do której, według autora, pasował tak idealnie, jak poszczególne elementy puzzli w układance. Nie przemówiła do mnie ta metaforyczna wizja dojrzewania i odrywania się od toksycznego dzieciństwa. Wręcz przeciwnie – utwierdziła mnie w przekonaniu, że Krzyś nie istnieje bez misia, że może być sławny i uzyskać posłuch tylko dlatego, że kiedyś zdarzyło mu się dzieciństwo.
Ogromnie żałuję, że autor skupił się na fajerwerkach, zamiast na zwykłej codzienności. Początek powieści według mnie ma naprawdę spory potencjał, szkoda, że moja wizja tej książki i rzeczywista fabuła rozminęły się jak tory na kolejowym rozjeździe.



Egzemplarz do recenzji przekazało wydawnictwo Czwarta Strona


3/6
_______________________________
Cytaty: Douglas Lain – Mężczyzna ze Stumilowego Lasu (tyt. oryg. Billy Moon), wyd. Czwarta Strona 2015


12 komentarzy:

  1. Jakoś dużo osób wypowiada się, że to dobra książka, ale akurat im nie przypadła do gustu. Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że mimo dość oryginalnego tematu, ta pozycja raczej nie jest za ciekawa.
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed przeczytaniem książki nie natknęłam się na żadną recenzję, ale bardzo zainteresował mnie sam Krzyś, o którym traktował podlinkowany artykuł.

      Usuń
  2. Szkoda, że dobry pomysł został tak kiepsko spożytkowany przez autora. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo żałuję, bo mogłaby wyjść z tego świetna opowieść o dojrzewaniu.

      Usuń
  3. Chyba nie jest to książka dla mnie. Kubuś Puchatek nigdy mnie fascynował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie bardzo, ale historia Krzysia już tak.

      Usuń
  4. Zapowiadała się całkiem nieźle... Szkoda ;). W takim razie nie chce mi się tracić na nią czasu ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ludzi, tyle opinii. Okazuje się, że oprócz mniej pochlebnych recenzji (do których jednak zalicza się moja), podobno są też pozytywne, więc może? ;)

      Usuń
  5. Będę musiała sama przeczytać, żeby wyrobić sobie opinię, bo słyszałam naprawdę różne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zniechęcam - może akurat Tobie bardziej się spodoba? W najgorszym wypadku przerwiesz w połowie ;)

      Usuń
  6. Może niepotrzebnie reklamowana jest ta książka w sposób, który sugeruje, że otrzymujemy niemal biografię Christophera Robina Milne. A to coś zupełnie innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie masz rację - ja się właśnie tego uczepiłam.

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...