środa, 27 listopada 2013

"Alf w Japonii". Rafał Tomański - Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii

We Wrocławiu w kamienicy na ulicy Parkowej tuż przy Parku Szczytnickim znajduje się punkt biblioteczny. Kiedy kilka lat temu byłam do niego zapisana, oprócz wizyt związanych z wypożyczaniem książek odwiedzałam tam jeszcze jedno pomieszczenie. Było ono zaadaptowane dla stałego kiermaszu książek i gazet. Przy prawej ścianie stał rząd szuflad bibliotecznych ze spisem księgozbioru – rzecz już archaiczna w dobie komputeryzacji, więc wyprowadzono je z głównej sali bibliotecznej. Na wprost drzwi było okno, a przy nim leżały stosy archiwalnych, kolorowych czasopism i książeczki dla najmłodszych. Natomiast przy ścianie lewej stało kilka regałów wypełnionych książkami. Stały kiermasz bardzo, bardzo taniej książki, gdzie ceny kształtowały się na poziomie od 1gr do około 1 zł. Mały wyprzedażowy raj! Nie wiem, czy funkcjonuje on nadal – kto ma możliwość, niech sprawdzi sam i może się tutaj pochwalić (przystanek tramwajowy Kochanowskiego, punkt otwarty w poniedziałki w godz. 12-18 i w czwartki w godz. 10-16).

Właśnie na tym kiermaszu zakupiłam kiedyś „Życie po japońsku” Janiny Rubach - Kuczewskiej. To było moje pierwsze książkowe podejście do Japonii. Rybka złapała haczyk. Zaczęłam zaczytywać  się m.in. „Podróżami po Tokio”, „Japonią utraconą”, z beletrystyki z wypiekami czytałam „Wyznania gejszy”, z koleżanką Justą chodziłam na wystawy w galeriach i Muzeum Narodowym oraz celebrowałam picie herbaty. I chociaż tamta pasja nieco osłabła – do dziś lubię czytać o Japonii. Stąd mój niedawny udział w spotkaniu o „Japońskich słodyczach” i lektura „Tradycji kulinarnych Japonii”.

Ostatnio natomiast wzięłam udział w fajnej akcji Roberta z Notatnika Kulturalnego – „Podaj książkę dalej”. Zapisałam się w kolejce po książkę „Tatami kontra krzesła”, a kiedy listonosz mi ją dostarczył – nie mogłam się już doczekać wolnego czasu, kiedy będę mogła zasiąść do czytania :)


„Rozpracowywać Japończyków mogę tylko z pozycji przybysza z daleka, aliena. Z kilku powodów. Po pierwsze – ale wcale nie najważniejsze! – nie jestem Japończykiem. Bardzo lubię kleisty ryż, przeczytałem wszystko, co napisał Murakami, i widzę różnicę między majowym deszczem (samidare) a deszczem padającym w maju (gogatsu no ame), ale nie zmienia to faktu, że Japończykiem nie jestem i nic na to nie poradzę. Włosy też mam za krótkie, żeby związać sobie mocno kucyki i zrobić „skośne” oczy. Ruth Benedict, autorka „Chryzantemy i miecza”, także nie była Japonką. Zdecydowanie nie była Japonką. Urodziła się w Nowym Jorku, a co więcej w latach jej kariery naukowej Japonia kojarzyła się przede wszystkim ze znienawidzonym agresorem, który napadł na Pearl Harbor i zaciekle bił się z amerykańskimi chłopcami na Pacyfiku. Druga wojna światowa zbliżała się do końca, wiadomo już było, że Ameryka będzie okupować Japonię i że trzeba będzie poznać mentalność pokonanego. (…) Na potrzeby rządu amerykańskiego napisała książkę o japońskim społeczeństwie, książkę niewielką, momentami syntetyczną i skrótową, ale bez wątpienia lekturę obowiązkową po dzień dzisiejszy. I to wszystko bez spędzenia choćby jednego dnia w Japonii.” *

W odróżnieniu od wspomnianej Ruth Benedict (której książkę możecie zobaczyć na moim zdjęciu), autor „Tatami kontra krzesła” Rafał Tomański w Japonii bywał wielokrotnie. Jako japonista poznał nie tylko dość… rozbudowane alfabety hiraganę i katakanę, potrafi swobodnie porozumieć się z tubylcem w Tokio w tamtejszym języku, ale jest również wnikliwym obserwatorem japońskich zachowań. Potrafi wytłumaczyć dlaczego Japończycy „przepraszają, że przepraszają”, dlaczego stronią od ćwiczeń fizycznych, dlaczego są niskim narodem i co ma z tym wspólnego tatami, a także czego nie należy, a co powinno się robić z wizytówką partnera (nie tylko biznesowego) oraz dlaczego w Japonii mężczyźni mówią inaczej niż kobiety. A to tylko kilka przykładów.

Tomański przeprowadza przez japoński świat w dość uporządkowany sposób. Najpierw skupia się na japońskim wyglądzie (dlaczego Japończycy mają skośne oczy?), następnie wyjaśnia zawiłości języka, pisma, alfabetu, sposobu czytania książek (jak zapisać znakami: brak zęba, zatkany nos lub piorun), sposób porozumiewania się i wzajemnego do siebie odnoszenia. Opisuje też japońskie mieszkania, z uwzględnieniem ich wielkości, co jedzą, jak się uczą i pracują (i dlaczego od pracy można umrzeć), jak spędzają czas, dlaczego oglądają głupawe reality show, dlaczego syndrom „męża na emeryturze” jest groźny dla zdrowia, co myślą o sobie i jak to się stało, że są gospodarczą potęgą. Wyjaśnia także znaczenie m.in. takich słów jak: cospaly, metabo, karoshi i furita, kagaseya, pachinko.

Wszystko powyższe jest oczywiście przekazane nie tylko klarownie, ale również lekko, mimo że japońska natura, obwarowana nakazami i zakazami, bywa naprawdę skomplikowana. Miejscami jest dość śmiesznie, innym razem zdumiewająco. W pewnym momencie do Japończyków można poczuć złość. Złość za to, że nie potrafią i nie chcą oficjalnie przeprosić za krzywdy wojenne (ten film wyjaśni Wam wiele w tej kwestii).

„Tatami kontra krzesła” nie jest laurką dla Japonii. Ma raczej formę przewodnika po japońskości. Autor stara się być obiektywny w swoim subiektywizmie i nawet wyszło mu to nie najgorzej. Po tej książce zdecydowanie jestem entuzjastką stylu pisania Rafała Tomańskiego i wiem już, że z miłą chęcią przeczytam jego kolejną książkę „Made in Japan”. Ale zanim uda mi się ją zakupić/wypożyczyć – najpierw zagłębię się w wyżej wspomnianej „Chryzantemie i mieczu”, bo ta pozycja akurat kurzy mi się na półce z książkami ;)

„Co z tego, że Alpy, krowy z dzwonkami, zielone stoki gór i w ogóle jeden z najczystszych krajów na świecie – w powszechnej świadomości Szwajcaria od lat równa się zegarki i precyzja. Tak jak Anglia – rozmowy o pogodzie i angielski humor. Mamy więc hiszpańską inkwizycję, czeski film, szwajcarską precyzję, angielski humor, miłość francuską – a co jest typowo japońskie? Jacy są Japończycy i dlaczego tacy?
Spróbuję odpowiedzieć na te pytania, starając się jednocześnie uniknąć tak zwanego odkrywania Ameryki i pisania rzeczy oczywistych w rodzaju „jeżeli w pubie widzimy osobę, która ostentacyjnie czyta gazetę, jest to znak, że nie szuka z nami kontaktu”. Wiadomo, że tak jest. Niezależnie od tego, czy rzecz dzieje się na Wschodzie, czy na Zachodzie, na półkuli północnej czy południowej, każdy, kto nie chce z nikim gadać, wsadza po prostu nos w gazetę.”

6/6

__________________________
* wszystkie cytaty: Rafał Tomański - Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii; wyd. MUZA


4 komentarze:

  1. Trochę czasu mi brak, a szkoda, bo bardzo mnie tą lekturą zainteresowałaś. Japonia to dziwny i fascynujący kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro zainteresowałam, to nie pozostaje Ci nic innego jak wpisać się do kolejki u Roberta :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ah jak bardzo chciałabym tę książkę przeczytać, ale czekam już na nią i czekam i doczekać się nie mogę, może w końcu dotrze ;) pozdrawiam po przerwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli mówisz o tej przesyłce międzyblogowej, to możesz się niestety nie doczekać...
      Ja złożyłam akces na jeszcze jedną książkę i też się nie doczekałam.
      Niestety, nie wszyscy chyba pojmują jasno zasady zabawy, które ustalił Robert u siebie na blogu.

      Pozdrawiam również :)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...