sobota, 29 marca 2014

Twarz Książki, czyli rzecz o okładkach. Część III - książki kulinarne - typologia


Ostatnio w kulinarnym wpisie prezentowałam Wam okładki książek kulinarnych z moich zbiorów. Pokazałam, które lubię, a które są brzydkie. 

Ostatnio pod tym kątem przejrzałam dwie większe księgarnie internetowe i dzisiaj proponuję przegląd księgarniany okładek, które chętnie wyeksponowałabym na swojej ścianie. 

Podzieliłam je na kilka kategorii. Oto one:

1. Okładki kompozycyjne – z pozoru proste, ale wizualnie zaskakujące połączenia – miłe dla oka. Mój numer jeden to „Sosy”.













2. Okładki rysunkowe – okazuje się, że nie zawsze zdjęcie „robi” okładkę. To, jak widać, mój ulubiony rodzaj okładek ;) Trudno mi się zdecydować, którą postawić na podium - niech będą trzy: „Jamie’s Italy”, „Z działki, z lasu i takie tam” i „Radość picia”.
























3. Okładki smakowite – czyli zwyczajnie ładne zdjęcia. Stawiam na "Czekoladę" :)










4. Okładki szczegółowe, w których wzrok przyciąga jedna konkretna rzecz, detal, produkt. Tutaj zdecydowanie stawiam na „Lody”.












5. Okładki oszczędne – drugi mój ulubiony rodzaj twarzy książki. Minimum środków z maksymalnym efektem ;) Bezapelacyjnie wygrywają "Jajka", „Japońskie słodycze” i słodki "White Plate" Liski.













6. Okładki wizerunkowe - nie lubię zdjęć kucharzy na ich autorskich książkach, bo zwykle są sztampowe. Ale dla Joli Słomy i Mirka Trymbulaka robię wyjątek. Jest taka niejednoznaczna ;)








Ostatnia okładka - nietypowa, jako rozwiązanie kwestii, co zrobić z okładką, kiedy o gwieździe tudzież celebrycie jest w środku? ;)


Wizerunkowe okładki książek kulinarnych są tym rodzajem okładek, nad którymi, hmmm lubię się pastwić ;) Jeżeli chcecie - następnym razem mogę przedstawić najgorsze, moim zdaniem, okładki tego typu ;) Dajcie nać w komentarzu, czy chcecie :)


Tymczasem - która z przedstawionych podoba się najbardziej? :)


12 komentarzy:

  1. Jasne,że chcemy, dawaj !:)

    Mnie się podobają tak:
    1. kompozycyjne: sosy
    2. rysunkowe - z działki lasu i takie tam - kojarzą mi się z książeczkami z bajkami dla dzieci, jakie kiedyś miałam :)
    3. smakowite: smaczne zupy
    4. szczegółowe : Bułgaria na talerzu
    5. oszczędne: Słodki Liski i Jajka
    6. wizerunkowe: żadna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tymi wizerunkowymi jest problem. Zresztą podobnie jak ze zdjęciami ludzi na okładkach powieści ;)

      Usuń
  2. aż się głodna zrobiłam ;) o to tylko przez okładki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? ;) Niektóre, jak widać, potrafią być smakowite. I o to właśnie chodzi w książkach tego typu. Wszak najpierw jemy oczami ;)

      Usuń
  3. Jednak jedzenie to nie tylko zmysł smaku, ale i wzroku... Podobają mi się książki z sosami w tytule.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaaaaaaaaa, jakie piękne. Uwielbiam takie posty. Jest tak wiele tych, które mi się podobały, że nie będę ich wymieniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie książki to można kupować dla samych okładek ;)

      Usuń
  5. Dla mnie naj Smaczne Zupy z okładek "smakowitych" od razu tą zupę z okładki mogłabym jeść, Ryby (chyba najbardziej, elektryzuje ta łuska świecąca) i Sosy z okładek "szczegółowych". Czekamy na okładki kategorii 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że "Sosy" wygrywają w przedbiegach ;)

      Druga kategoria będzie zapewne w którąś z najbliższych sobót :)

      Usuń
  6. A ja sie wylamie i nie bede glosowac na sosy. Obie zupy, Bulgaria na talerzu i Ziemniaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych zielonych zupach, to właśnie rozmawiałyśmy przy okazji poprzedniego wpisu okładkowego :)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...