czwartek, 2 kwietnia 2015

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Janusz Korczak


Kiedy rozważałam możliwe tematy, które mogłyby uhonorować dzisiejszy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, wpadło mi do głowy, aby zająć się tematem tym razem nie bajek, czy estetyce ilustracji (co uczyniłam w latach poprzednich), ale człowieka, który pod opowieścią dla dzieci się podpisał.

Mój szkic brał pod uwagę kilku literackich kandydatów, ale ostatecznie wygrał Janusz Korczak. A stało się to niedawno. 27 marca, po prawie trzech latach rozpraw Sąd Rejonowy Lublin-Zachód wydał wyrok, jednoznacznie wskazujący rok 1942 jako datę śmierci Janusza Korczaka. 
Oznacza to, że spuścizna literacka tegoż autora trafiła właśnie do domeny publicznej. Obecnie na Wolnych Lekturach przeprowadzana jest zbiórka pieniędzy. Umożliwi ona w przyszłości (zgodnie z prawem) bezpłatne pobieranie z tegoż portalu zdigitalizowanych książek Janusza Korczaka.



Ale kim tak właściwie jest Janusz Korczak? Pisarz, lekarz, wychowawca sierot, orędownik praw dziecka, Żyd, który zginął w Treblince – tyle wiemy zazwyczaj.
Wiele lat swojego dorosłego życia poświęcił dzieciom, ale przecież i sam nim kiedyś był. 

Igor Neverly, którego nota jest wstępem w moim egzemplarzu „Króla Maciusia Pierwszego” opisuje Henryka Goldszmita (bo takie jest prawdziwe nazwisko Korczaka) jako dziecko samotne, a więc łaknące towarzystwa rówieśników, ale jednocześnie inteligentne. Mimo iż przez ojca często określane durniem lub cymbałem:

„Całe godziny mógł się bawić klockami. Wcale nie chcę powiedzieć, że to gorsze od patrzenia godzinami w telewizor, bynajmniej, mówię tylko, że te klocki, którymi Henio bawił się zbyt długo, jego wyjątkowo spokojny, łagony charakter i zamyślenie, i inne cechy zaniepokoiły  w końcu rodziców.
- Ten chłopiec nie ma ambicji – powiedziała matka, pani Cecylia. – Jemu wszystko jedno co je, jak się ubiera, czy bawi się z dziećmi swojej sfery, czy ze stróżakami. Nie wstydzi się bawić z małymi.
- Spokojny, nie słychać go, nie wie się nawet, że dziecko jest w domu – martwił się pan Józef. – Wolałbym, żeby psocił, szyby tłukł, tobym płacił i wiedział, że rośnie człowiek, który nie da się skrzywdzić.
- To mądre, wrażliwe dziecko – broniła go babcia. – Czasem powie coś takiego albo tak spojrzy, aż dech zapiera…
- Oj, proszę państwa, mądry to on jest – potwierdziła skwapliwie panna Maria. – W Ogrodzie słuchają go starsi panowie.
- Jacy znów panowie?
- A pan rejent Rybczyński, kapitan Cepieńko, ten w maciejówce, bez ręki, i siwiutki prezes Nowomiński. Czekają naszego Henia, żeby porozmawiać, podyskutować. Pan prezes mówi – cudowne dziecko, a pan kapitan – geniusz!
- Dosyć – zirytował się pan Józef – jeszcze trochę, a chłopak dostanie bzika… Niech idzie do budy!”



Tak naprawdę, jak podkreśla Agnieszka Kruszyńska w artykule Rymsa (numer zima/wiosna 2013), w zdolności młodego Henryka Goldszmita wierzyła tylko babcia. Jak dodaje Neverly chętnie go słuchała, a przy tym częstowała rodzynkami i mawiała na niego filozof.

Korczak wywodził się z majętnej żydowskiej rodziny prawników i lekarzy. Śmierć ojca spowodowała jednak finansowy upadek rodziny. Korczak miał wówczas 11 lat i uczęszczał do szkoły. Wpada on wtedy w wir czytania i pierwszych literackich prób. Nie bez przeszkód – zjadliwie komentuje to bowiem jego szkolny wychowawca:

„Goldszmit nie ma czasu na naukę! Goldszmit chce pisać w kurierkach po dwie kopiejki od wiersza!”


Faktycznie jednak narodziny literackiego Janusza Korczaka, to dopiero drugi rok studiów medycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Neverly snuje kolejną część biografii:

"W druku po raz pierwszy ukazał się Janusz Korczak. Stało się to dzięki Kraszewskiemu i pomyłce zecera.
Ogłoszono w Warszawie konkurs literacki dla młodych. Henryk napisał sztukę teatralną. Kończył przepisywanie na czysto w ostatnim dniu konkursu. Miał włożyć do dużej koperty i oznaczyć jakimś zmyślonym godłem, żeby sędziowie konkursu nie wiedzieli, czyją pracę oceniają, a dopiero w małej zapieczętowanej kopercie należało podać prawdziwe nazwisko i adres. Otóż Henryk bardzo się spieszył, była godzina dziesiąta, a tylko do dwunastej przyjmowano jeszcze utwory na konkurs, do tegoż jeszcze miał w tym czasie egzaminy, nie wiem jakie (…), pamiętam tylko, że powiedział:
- Bardzo się spieszyłem. W ostatniej chwili przypomniało mi się, że jeszcze nie wybrałem sobie godła! A na stole leżała akurat książka Kraszewskiego „Historia o Janaszu Korczaku i pięknej miecznikównie”. Niewiele myśląc napisałem: Janasz Korczak.
Janaszowi Korczakowi przyznano wyróżnienie. Ale zecer składając listę nagrodzonych i wyróżnionych pomylił się w imieniu o jedną literkę i w gazecie ogłoszono: Janusz Korczak. I tak już zostało.”





Anna Czerwińska – Rydel, autorka biografii o Korczaku dla dzieci pt. „Po drugiej stronie okna. Opowieść o Januszu Korczaku” w wywiadzie udzielonym Ewie Skibińskiej (ten sam ww. numer Rymsa) próbowała zrozumieć i wyjaśnić życiorys Korczaka. Podkreśla, że zbyt często mówi się o nim jako ofierze antysemityzmu, ale zapomina o tym, jakim człowiekiem był na co dzień: pogodnym (mimo wszystko), pozytywnie zwariowanym, wyczulonym na krzywdę najmłodszych, propagatorem traktowania dzieci jako mniejszych dorosłych.







Rok 2012 ogłoszono był Rokiem Korczaka. Oprócz szeregu przedsięwzięć wznowione zostały wydania książek Korczaka, a także pojawiły się tytuły okołokorczakowskie.
„Pamiętnik Blumki”, „Prawidła życia”, „Bankructwo małego Dżeka”, czy ww. biografia dla dzieci, to ciekawe tytuły, które sygnalizuję właśnie dzisiaj z okazji Międzynarodowego Święta Książki dla Dzieci.




Ciekawa jestem, czy Wy, podobnie jak ja – przeczytaliście dotychczas tylko „Króla Maciusia Pierwszego”, czy może jednak znacie się bardziej ze Starym Doktorem?





6 komentarzy:

  1. Dziękuję, ze przybliżyłaś postać pisarza. Do tej pory nigdy się nim nie interesowałam, nie wiedziałam jak żył i jak zginął, nie znałam jego dorobku. Oczywiście nazwisko jest mi znane, czytałam "Króla Maciusia I", wszak to lektura szkolna, przynajmniej w moich czasach. Pora na bliższe zapoznanie się z dorobkiem Korczaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dzięki temu dowiedziałam się więcej, niż wiedziałam :)

      Usuń
  2. Świetny wpis. Wiele z tego nie wiedziałam. Moja córka chodzi do przedszkola im. Korczaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! To tym bardziej wypada zaczerpnąć wiedzy o patronie :)

      Usuń
  3. Przeczytałam tylko "Króla Maciusia". Za to dzieciom przybliżam postać Starego Doktora i oprócz "Pamiętnika Blumki" polecam "Ostatnie przedstawienie panny Esterki".

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...