niedziela, 12 kwietnia 2015

Strzeż się "ślepego oczka" ;) Romuald Pawlak - Czarem i smokiem


„W środku panował półmrok. Pachniało końmi oraz czymś nieuchwytnym, dziwnym. Rosselin kichnął. Po obu stronach zobaczył szereg boksów. W większości były puste, tylko w niektórych stały jakieś dziwne zwierzęta. Jedne były przywiązane łańcuchami, inne nie.
- mało być zoo – chrypnął Mingard. – Ale nie wyszło.
Nagle z cienia wylazł jakiś niezwykły stwór. Było to bydle wielkości człowieka podążającego na czworakach, intensywnie zielone, skrzydlate. Jego skórę, sprawiającą wrażenie oślizgłej i nieprzyjemnej w dotyku, pokrywały purchawki, z których cienkimi smugami ściekała jakaś wydzielina. Na widok ludzi stwór skrzeknął ochryple. Rosselin cofnął się ze wstrętem.
- Smok – wyjaśnił z obrzydzeniem kulawiec. – Prawdopodobnie ostatni... Głupie bydlę, nawet nie lata. Chciałem go podarować cesarzowej, ale tylko by jej dywany brudził, a mnie wstyd przyniósł... Sio! – krzyknął na stwora, a ten z jękiem cofnął się i zniknął w głębi pomieszczenia.”*


W marcu gruchnęła wieść, że zmarł, lubiany przez wielu, autor humoresek fantasy – Terry Pratchett. To smutna wiadomość tym bardziej, że swoją twórczością wielu poprawiał humor. A ponieważ nie powstanie już więcej książek ze „Świata  Dysku”, są dwa wyjścia: przeczytać ponownie to, co już się przeczytało, albo szukać coś w tym typie u innych autorów.

Romualda Pawlaka już tutaj chwaliłam przy okazji „Rycerza bezkonnego”. Wtedy właśnie wspominałam, iż ww. książka jest właśnie utrzymana w pratchettowskim stylu. A to oznacza, że dobra zabawa przy czytaniu jest w pakiecie z lekturą ;) 

Po dobrych wrażeniach z Filleganem z Wake - rycerzem, inkwizytorem, magiem, alchemikiem, medykiem, innymi słowy bardzo wielofunkcyjnym bohaterem ;) z entuzjazmem zabrałam się do książki „Czarem i smokiem”.


Rosselin jest magiem-pogodnikiem trzeciej kategorii. Nie jest zbyt lotny w czarowaniu, bo swego czasu nie bardzo przykładał się do nauki w Akademii Magicznej. Jego specjalizacja obejmuje panowanie nad wybrykami gór, rzek, jezior, wulkanów i chmur. A ściślej mówiąc - powinna obejmować. Tymczasem jego chlebodawca – malarz Astrogoniusz przez źle wyczarowaną przez Rosselina pogodę nie może malować obrazów dla cesarzowej Imperium Faraelickiego. 

Mag traci więc posadę, upija się na smutno w karczmie i po pijaku zaciąga na statek w roli czarownika zdolnego wywołać wiatr o określonym kierunku, odpowiednim dla morskiej żeglugi. Dość to niefortunne, gdyż jest lądowym magiem, który nie tylko, że nienawidzi słonej wody, to na dodatek jego zaklęcia nie mają mocy na pełnym morzu. Jak więc czarować, a tym bardziej odeprzeć atak piratów, kiedy brak zdolności czarowania? Ha! Od czego jest gniewny piorun kulisty**? ;) 

Rosselin ma więcej szczęścia, niż zdolności i rozumu. Ostatecznie z morskiej przygody wychodzi cało, trafia na dwór cesarzowej Joanny f’Imperte, by po niedługim czasie znowu popaść w tarapaty, które skutkują zsyłką na ziemie Mingarda – właściciela kopalni soli. To właśnie tam krzyżują się jego losy z Filipponem – ostatnim smokiem na świecie, który… smoka nie przypomina w ogóle. Szczerze mówiąc bardziej przypomina chorą, przerośniętą jaszczurkę, która nie tylko z rzadka zieje ogniem, ale i nie przepada za lataniem. Lecz to tylko pozory - Filippon bowiem nie dość, że potrafi dobrze się maskować, ale także świetnie gada ludzkim głosem i może zamienić się, w co tylko zechce: bębenek, krzesło, mrówkę, właściciela, który go więzi w swoim dziwacznym zoo, albo i psa. Nic trudnego. 

Mag-pogodnik na zssyłce u posiadacza ziemskiego - Mingarda wzbogaca się o towarzystwo we wszystko zmieniającego się smoka i przy okazji kotkę-cyklopa zwanej Latarnią. Po infamii, wiedziony nie tylko sentymentem do urodziwej Annabel, ale również chęcią zemsty na byłym chlebodawcy – zadufanym w sobie Astrogoniuszu, ze swoją zwierzęcą świtą powraca na dwór cesarski. Oczywiście nie do końca na legalu. Ale od czego ma się zdolności wywoływania pioruna kulistego i „ślepego oczka”*** ;) Wszak nawet najwięksi głupcy miewają czasem więcej szczęścia, niż rozumu ;) Zwłaszcza, kiedy asem w rękawie okazuje się smok.

„Jak powiadał Sarturus, największy filozof Imperium, skoro marzą ci się trufle, bądź gotów jeść wcześniej kozie bobki. Wtedy nawet jak ci podadzą zwykłe grzyby, uznasz je za rarytas.”



Szczerze powiedziawszy - początek książki wcale mnie nie zachwycił. Nie zrozumcie mnie źle – nie to, że był nudny lub coś w ten deseń. Owszem, był dość zabawny, ale nowy bohater, tym razem mag-pogodnik Rosselin wypadał dość blado na tle rycerza-inkwizytora Fillegana. Ale kiedy w  fantasy do magii doda się jeszcze smoka - fabuła nareszcie dostaje pazura (nie tylko smoczego ;)).

Nie ukrywam, że z obu przeczytanych książek Romualda Pawlaka, na pierwszym miejscu stawiam „Rycerza bezkonnego”. Jednak mimo tego, iż „Czarem i smokiem” rozkręca się w dość wolnym tempie, nie mogę zarzucić, że tej historii brakuje humoru. Wręcz przeciwnie. A ponieważ fabuła nie jest nadmiernie rozbudowana, ani skomplikowana, tym samym świetnie nadaje się na rozrywkową, niezobowiązującą, weekendową lekturę. Ciekawa jestem, czy Wam również spodobałby się duet: mag-fajtłapa i mówiący po ludzku smok-kameleon ;)



**„piorun kulisty” - kula ognia, jedyna magiczna rzecz, której Rosselin  nie musiał się uczyć, tkwiła w nim od maleńkości. Swoją drogą był to powód, dla którego jego rodzice oddali go do Akademii Magicznej, zapowiadając, aby omijał ich wioskę z daleka, bo inaczej będą musieli go zabić. A to dlatego, że w trakcie uroczystości poświęcenia go bogini Dracenie puścił z dymem wioskową świątynię razem z kapłanem, a wszystkie wierzchowce trzymane dla bogini i jej sióstr uciekły w popłochu. Piorun działał wtedy, kiedy mag w żaden sposób nie potrafił opanować swojego strachu i panować nad magią.


***„ślepe oczko” – nietrudne i bardzo praktyczne zaklęcie, dzięki któremu większość magów potrafiła każdej osobie wcisnąć obojętnie jaką brednię. Niestety można było to zrobić jeden jedyny raz, bo później ów człowiek nabierał odporności. Jeżeli się chciało kłamać nadal, trzeba było to robić bez korzystania z magicznych mocy.


 4/6

Książkę do recenzji przekazała Oficyna Wydawnicza  RW2010
___________________
* Romuald Pawlak – Czarem i smokiem; Oficyna Wydawnicza RW2010, e-Wydanie I 2014

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:


2 komentarze:

  1. Do mnie bardziej przemówiło "Czarem i smokiem". Ale wydaje mi się, że cokolwiek Romuald Pawlak by mi nie przedstawił, połknę to w całości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę mu odmówić tego, że smok to mu się wyjątkowo udał:)

      Usuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...