wtorek, 8 października 2013

"Fiksum-dyrdum i fiu-bździu"* Joanna Bator - "Piaskowa góra" i "Chmurdalia"

Przeczytawszy kiedyś „Lalę” Jacka Dehnela byłam pod wrażeniem tego, jak pięknie można snuć opowieść o ludzkich życiorysach. Długo szukałam czegoś na wzór i odnalazłam dopiero w wałbrzyskim dyptyku Joanny Bator. 

Sama autorka stwierdziła kiedyś, że lubi snuć opowieści, grzebać się w życiorysach i w historii. „Piaskowa góra” i „Chmurdalia” jest tego świetnym potwierdzeniem. Dehnel, pomimo swojej erudycji i pisarskiego wyrobienia, które zaowocowało ciekawie poprowadzoną narracją – miał dość ułatwione zadanie, gdyż jego książka traktowała nie o wymyślonych postaciach, tylko o kobietach i mężczyznach z jego rodziny. Tymczasem tegoroczna laureatka nagrody NIKE swoje postaci wymyśliła sama, zgrabnie powiązała je nicią genealogicznych połączeń, a do tego dodała jeszcze kilka zaskakujących faktów i zwrotów w fabule.

Głównym wątkiem w obu książkach jest postać matki i córki – Jadwigi i Dominiki Chmury. To właśnie wokół tych dwóch kobiet odkrywane są po kolei życiorysy innych bohaterów, początkowo nie związanych wcale z głównymi bohaterkami, ale w miarę cofania się do przedwojennych lat w Polsce okazuje się, że pewne ludzkie zależności zazębiają się w najmniej spodziewanych okolicznościach.


„Piaskowa góra” opowiada historię małżeństwa Jadzi Maślak i Stefana Chmury oraz ich córki Dominiki. Historia rozpoczyna się w latach 70-tych poznaniem się dwojga przyszłych małżonków. Rozwija się wraz z narodzinami córki, a ściślej córek bliźniaczek (z których jedna umiera), nabiera tempa wraz ze schyłkiem PRL-u. Jednocześnie jednak cofa się do historii Polski w czasie wojny i trudnych lat powojennych. 
Nieliniowo poprowadzona narracja przeplata czasy współczesne z historią, aby dzięki temu przedstawić losy rodzin: Czeladzi, Maślaków, Chmurów i społeczności związanej z przedstawicielami rodu oraz wytłumaczyć dlaczego dokonali takich, a nie innych wyborów.

„Piaskowa góra” to opowieść, która dotyka ważnych problemów: wypędzenia, migracji, tęsknoty za ziemią ojczystą, trudnych życiowych wyborów, skomplikowanych rodzinnych relacji, alkoholizmu, depresji poporodowej. Przedstawia również obraz dawniejszej Polski, czasy dorabiania się, jeżdżenia na saksy za zachodnią granicę do „Enerefu”.

Kontynuacją „Piaskowej góry” jest „Chmurdalia”. Dominika Chmura, po wypadku, któremu uległa w pierwszej części historii - próbuje na nowo poskładać swoje życie. Musi przy tym pogodzić się z faktem, że pewne zdolności utraciła na zawsze. Poszukiwanie na nowo własnej tożsamości niejednokrotnie nakazuje rewidować pewne życiowe wybory i postępowanie. Wypadek Dominiki zmienia również Jadzię i co zaskakujące – po latach zbliża do siebie matkę i córkę, które dopiero wtedy zaczynają siebie słuchać i wzajemnie rozumieć.


W zasadzie trudno jest krótko i jednocześnie wyczerpująco zawrzeć esencję obu książek. Historia w nich przedstawiona jest tak  (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) pogmatwana, tak bardzo wiąże i przeplata ludzkie losy, iż referując je - potrafię w tym miejscu zawrzeć tylko pewien wycinek historii. A przecież nawet jeszcze nie wspomniałam o babci Kolomotywie, jej mężu, rodzicach biologicznych i faktycznych oraz dziadkach Jadzi Chmury, o Grażynce Rozpuch i ojcu jej męża z „Enerefu”, o Anieli i Róży oraz ich sąsiadach, których Joanna Bator przedstawiła w „Chmurdalii”, o pewnym małym Greku, Gosi Lipce, Sarze Jackson, cukierniku i jeszcze o lokatorkach pewnej sutereny w Nowym Jorku.

Dyptyk wałbrzyski trzeba po prostu przeczytać samemu i pozwolić porwać się nurtowi przedstawionej tam historii. Obie książki, jako całość historii uplasowały się na sam szczyt dobrych książek przeczytanych w bieżącym roku. Jestem pewna, że Wam też się spodoba. Tymczasem przede mną również wałbrzyskie, nagrodzone wczoraj „Ciemno, prawie noc”.

6/6




_____________
* ulubione słowo Jadzi Chmury (de domo Maślak)

Joanna Bator, "Piaskowa góra" i "Chmurdalia", wydawnictwo W.A.B.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytamy powieści obyczajowe
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:  Polacy nie gęsi, czyli czytamy polską literaturę

4 komentarze:

  1. Teraz mi strasznie z tym źle, że jeszcze nie przeczytałam żadnej powieści Joanny Bator :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic jeszcze straconego - nawet Ci zazdroszczę, że lektura jeszcze przed Tobą ;)

      Usuń
  2. Obie książki mam w planach, a Ty zachęcasz jeszcze bardziej. Dziś wybieram się do biblioteki, więc rozejrzę się za "Piaskową górą", tak na początek.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...