niedziela, 17 kwietnia 2016

Kim są "Kobiety-świnie"? Yeonmi Park – Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności







Kiedy zaczęłam pisać własną książkę, natknęłam się na słynne zdanie pisarki Joan Didion: „Opowiadamy historie, by przeżyć”. Chociaż obie pochodzimy z tak odmiennych kultur, czuję w sercu prawdę tych słów. Rozumiem, że czasem trzeba przekształcić własne wspomnienia w opowieść, która nadaje sens pozornie niewytłumaczalnym wydarzeniom: jest to sposób, by przeżyć. *








W recenzji książki "Drogi przywódca" napomknęłam o haśle „kobiety – świnie”. Dzisiejsza recenzja, tym razem książki „Przeżyć” rozwieje wątpliwości, co kryje się pod tym pejoratywnym określeniem.


Na początek cofnijmy się jednak w przeszłość do roku 1977, kiedy to w Chinach zaczęła oficjalnie funkcjonować „polityka planowania urodzin”, znana bardziej jako polityka jednego dziecka. To projekt demograficzny, od którego zaczęto odchodzić dopiero w 2015 roku, kiedy już było jasne, że społeczeństwo chińskie oprócz płciowej nierównowagi zaczęło się starzeć w znacznie szybszym tempie. Oprócz ciemnej strony narzuconej kontroli narodzin, czyli przymusowych aborcji, a nawet dzieciobójstwa, najjaskrawiej objawił się azjatycki prymat męskiego potomka. Doprowadziło to do nadwyżki populacji męskiej oraz zbyt małego przyrostu populacji kobiet. W dalszej perspektywie zmniejsza to szanse młodych mężczyzn na szybkie znalezienie żony i doczekanie się własnego potomka. Podobny problem nierównowagi płciowej przeżywają również współcześnie Indie.

Ale co z chińską polityką jednego dziecka ma wspólnego Korea Północna. Zaraz się okaże, że całkiem sporo. Zacznijmy jednak od przyczyn ucieczki Yeonmi Park z ojczyzny Kimów:
Kiedy uciekałam z Korei Północnej nie marzyłam o wolności. Nie rozumiałam nawet, co to jest. Wiedziałam tylko, że jeśli moja rodzina pozostanie w kraju, prawdopodobnie umrzemy – z głodu, wskutek chorób, nieludzkich warunków w obozie pracy. Głód stał się niemożliwy do zniesienia; byłabym gotowa zaryzykować życie dla miski ryżu.

Jej przypadek jest powieleniem motywów większości północnokoreańskich uchodźców. Źródłem utrzymania rodziny była przemyt metali przez jej ojca. W okresie powodzenia w interesach, żyło im się całkiem normalnie, jeżeli można tak określić funkcjonowanie w Korei Północnej (tutaj określanej jako Joseon - „prawdziwą Koreę”, socjalistyczny kraj służący Ukochanemu Przywódcy, Kim Dzong Unowi). Oczywiście, jak wszyscy, również i ona była świadkiem publicznych egzekucji, poddawana emocjonalnej dyktaturze, indoktrynalnemu praniu mózgu (z nauką „Dziesięciu Prawideł” na wstępie będących kimowską wersją Dziesięciu Przykazań) oraz propagandzie powszechnej szczęśliwości. 
Kiedy jednak handel ojca nie przynosił zysków – cała jej rodzina łączyła losy niedożywionej większości. I podobnie jak oni, była świadkiem śmierci głodowej swoich krewnych. I to właśnie było impulsem do poszukania lepszych perspektyw.

Najpierw do Chin uciekła jej siostra. W niedługim czasie, również po to, aby ją odszukać, za pomocą pośredników w Chinach znalazła się Yeonmi Park wraz ze swoją matką. Już w pierwszych dniach okazało się, że życie za rzeką Tumen jest zupełnie inne, niż w Korei Północnej. Ot chociażby zjedzenie zimą kiszonego ogórka – rzecz zupełnie niewyobrażalna w dopiero co opuszczonej ojczyźnie. Chińska ziemia obiecana nie okazała się jednak aż tak przyjazna, jak nadzieje, z którą się ją wiązało. Szybko okazało się bowiem, że jak wiele uciekających z Korei kobiet, również i ona z matką zostały przekazane handlarzom żywym towarem. Matka Yenomi została zgwałcona na oczach swojej córki. A obie kobiety po handlowej transakcji z innym pośrednikiem miały na zawsze pozostać w Chinach „kobietami – świniami”.

Teraz jest właśnie odpowiedni moment, aby połączyć chińską politykę jednego dziecka z koreańskimi uchodźczyniami. Nierównowaga płciowa w Chinach najdrastyczniej objawia się na prowincji, szczególnie w chińskich wioskach, które z powodu masowej emigracji do aglomeracji cierpią nie tylko z małej ilości rąk do pracy na roli, ale również z braku żon dla samotnych, bezdzietnych mężczyzn (szczególnie tych upośledzonych fizycznie lub umysłowo). I tutaj w wielu przypadkach rozwiązanie problemu następuje „dzięki” pomocy handlarzy żywym towarem. Koreanki kupowane są przez te rodziny, których synowie nie mają sposobności założenia rodziny. Oczywiście takie nielegalne „żony” oprócz obowiązków niewolnicy nie mają żadnych praw. A tym bardziej szans na uzyskanie chińskiego obywatelstwa, co może w tym przypadku umożliwiłoby skuteczne domaganie się praw człowieka i roszczeń od nowego państwa. Również dzieci z takich związków nie są uznawane za chińskich obywateli, co oznacza, że nie przysługuje im prawo do opieki medycznej, do uczenia się w szkołach, a nawet (z powodu braku dokumentów) – w dorosłym życiu brak możliwości znalezienia legalnej pracy. Ale na roli zawsze ważna jest kolejna para rąk do pracy – do tego obywatelstwo nie jest już potrzebne. Stąd handel żywym towarem będzie zapewne kwitł jeszcze długo.

Nielegalne małżeństwa z Chińczykami to nie jedyne przeznaczenie „kobiet-świń”. Wiele z nich trafia również do burdeli lub zmuszanych jest do pracy na erotycznych chatach. Właśnie to ostatnie było udziałem autorki książki. To okrutne i bezduszne traktowanie koreańskich kobiet jest według mnie motywem przewodnim tych wspomnień. Tym bardziej istotnym, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że losy koreańskich uciekinierów łączą się nie tylko z trudami ucieczki, denuncjacją, deportacją, a w przypadku udanego dotarcia do Korei Północnej z ogromną pracą nad przystosowaniem się do nowego, zupełnie innego i wcześniej nieznanego świata, nadmiarem edukacji do nadrobienia, pracą nad wyrugowaniem w sobie mechanizmów wdrukowanych od najmłodszych lat przez reżim oraz wynikającymi z tego powodu wcale nie rzadkimi przypadkami depresji.

„Przeżyć” to kolejne, ciekawe, poruszające, dramatyczne i otwierające szerzej oczy świadectwo o kraju i losach jego obywateli, o których świat wciąż wie tak mało.


6/6
_______________
Za możliwość lektury dziękuję Ani z Buk nocą :)

* cytaty: Yeonmi Park (we współpracy z Maryanne Vollers) – Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności [przekł. Tomasz Wyżyński]; wyd. Czarna Owca 2015


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Twój komentarz jest dla mnie ważny.
Dziękuję za kilka słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam
Gosia Oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...